Wspomnienie gospodarza[1] z Lasku w 160. rocznicę urodzin i 85. rocznicę jego śmierci
Jan Mager zdjęcie z lat 20. XX wieku [zdjęcie poddano obróbce graficznej sztucznej inteligencji]Jan Mager w wieku 67 lat na zdjęciu z 1931 roku – gospodarz Lasku, założyciel i honorowy prezes Towarzystwa Przemysłowców w Lasku [zdjęcie poddano obróbce graficznej sztucznej inteligencji]
Jan Mager urodził się 1 maja 1864 r. na podpoznańskiej wówczas wsi Rataje z ojca Walentego – zagrodnika (Gärtners)[2] i matki Barbary z domu Leitgeber (1841-1917), mieszkających we wsi Główna[3] (od 1925 r. m.in. obie wsie Główna i Rataje włączono w granice administracyjne Poznania). Rodzeństwo Jana to: Magdalena (1862-?) po mężu Rausch[4]; Barbara (1866-?); Andrzej (1869-1942)[5]; Katarzyna (1872-?) I voto Mankiewicz[6], II voto Tomkowiak[7]; Jakub (1876-1876) żył tylko 6 dni. Rody Magerów i Leitgeberów pochodziły z Bambergii, przybyły do Polski w połowie XVIII wieku w ramach osadnictwa podpoznańskich wsi opustoszałych w wyniku wojen oraz zarazy. Wg Marii Paradowskiej Magerowie osiedlili się na Wildzie krótko po 1749 roku.[8] Natomiast około roku 1750 i 1753 bamberskie rody Magerów oraz Leitgeberów występują też na Jeżycach[9]. Dotychczas nie udało nam się bezpośrednio powiązać genealogicznie Walentego Magera czy Barbary Leitgeber z bamberskimi osadnikami z XVIII wieku. Po miejscu urodzin najstarszej Magdaleny (po mężu Rauch) prawdopodobnie jest to linia Jeżycka.
Przedstawmy aktywność Jana Magera – szanowanego społecznika na różnych polach działalności i zacnego gospodarza z Lasku.
Kółko Rolnicze
Jan Mager był inicjatorem utworzenia Kółka Rolniczego przy parafii św. Floriana w Wirach, w którym od jego założenia, przynajmniej do 1908 r. pełnił rolę sekretarza[10]. Podczas spotkania założycielskiego, jakie odbyło się w Wirach, we wtorek 23.01.1894 r. jako gospodarz mieszkający jeszcze na Świerczewie powitał przybyłego Patrona Kółek Rolniczych – Maksymiliana Jackowskiego tymi oto słowami: Witaj nam, witaj, Szanowny Patronie, Panów chlubo, chłopów opiekunie. Dziękujemy ci bardzo za twoje przybycie i z ufnością czekamy, że nam nie poskąpisz twych nauk zdobycie. Czy lato czy zima, nic Cię nie powstrzyma, bo Ci się serce raduje, kto swych Ojców Ziemię w obuch rękach trzyma. Teraz Cię prosimy, Szanowny Patronie, racz nas pouczyć obiąwszy(?) potrzebie, abyśmy korzystniej pracować mogli w naszych praojców glebie. Podpisy sekretarza Jana Magera i prezesa Kółka Rolniczego w Wirach – ks. Karola Seichtera[11] widnieją na protokołach, których księga się zachowała[12].
Rękopis Jana Magera – pierwsza strona księgi protokólarnej Kółka Rolniczego z 1894 roku oraz podpisy prezesa i sekretarza
Szkoła w Lasku
Ważnym ogniwem aktywności Jana Magera była dbałość o potrzebę powołania w Lasku szkoły dla katolików. Ewangelicy mieli już od 1825 r. swoją szkołę w Lasku przy dzisiejszej ul. Krętej 32. Choć pomysły utworzenia szkoły parytetowej (dla ewangelików – język niemiecki i katolików – język polski) były rozpatrywane już od 1819 roku, ostatecznie taka jednak nie powstała. Dzieci polskie uczyły się w szkole katolickiej w Wirach. Dalsze działania społeczności Lasku doprowadziły do tego, że w 1902 roku powołano 9-osobowy dozór szkolny, w którego składzie znalazł się Jan Mager. Był członkiem dozoru szkolnego na początku XX w. razem z: Wojciechem Patzem, Józefem Mateckim, Antonim Kubalą i Antonim Walterem. 5.01.1903 r. zakupioną od Mateckiego działkę pod budowę szkoły przy ul. Sobieskiego 65 (później przedszkole nr 1 – „Pogodne Przedszkole”; obecnie – „Centrum Wsparcia i Pomocy Rodzinie”) przekazano Katolickiej Gminie Szkolnej w Lasku. Tego samego dnia Jana Magera, Antoniego Kubalę i Antoniego Waltera mianowano członkami komitetu budowy pierwszego gmachu szkoły we wsi Lasek.[13]
Szkoła katolicka w Lasku wybudowana w 1904 roku do jej powstania czynnie przyczynił się m.in. Jan Mager. Widok z dwudzielnej pocztówki ze zbiorów Romualda Komischke, zdjęcie sprzed 1916 r. Na uwagę zasługują polskie napisy na pocztówce z czasów zaborów. Więcej o pocztówce czytaj „Wieści Lubońskie” 02-2018, s. 36
Dozór kościelny
Jan Mager był też przewodniczącym bodaj najważniejszego organu parafian dla kościoła w Wirach – zarządzał 18-osobową[14]Reprezentacją Parafialną. Tę całkowicie niemal dotąd nieznaną tematykę dziejów Kościoła badał ks. Tomasz Rogoziński. Wyniki dotyczące udziału świeckich w życiu wspólnoty kościelnej przedstawił w swojej pracy doktorskiej pt. „Dozory kościelne i reprezentacje parafialne w archidiecezji poznańskiej w latach 1875-1935”. Dysertację zilustrował m.in. zdjęciem z Wirowskiej parafii pw. św. Floriana. Warto pokrótce wspomnieć, że w archidiecezji poznańskiej od 1875 r. władze pruskie narzuciły ustawą struktury dozorów kościelnych (niem. Kirchenvorstände) i reprezentacji parafialnych (niem. Gemeindevertretungen), zajmujących się zarządem majątkiem kościelnym. Ciała te swoje zadania spełniały (z pewnymi zmianami), także po I wojnie, w czasach II RP, aż do 1935 r. W skład dozoru wchodził rządca parafii – proboszcz oraz wierni świeccy rekrutowani w tajnych wyborach przez pełnoletnich mężczyzn z parafii. Wybierano niezależnych finansowo mężczyzn, którzy ukończyli 30. rok życia w liczbie proporcjonalnej do wielkości parafii. Natomiast reprezentację parafialną, której w Wirach przewodniczył Jan Mager, stanowiącej ciało nadrzędne całkowicie składające się z osób świeckich, wybierano w ten sam sposób (w stosunku 3:1), co dozór kościelny. Wprowadzenie w XIX wieku takiego systemu było zmianą niemal rewolucyjną. Wybieralne elity lokalnego społeczeństwa były bezpośrednio odpowiedzialne za zarząd majątkiem kościelnym. Ich rola i zakres działania daleko odbiegały od dzisiejszego zakresu i zaangażowania świeckich w kościele stanowiących formalnie rady parafialne i ekonomiczne.
Jan Mager – przewodniczący (oznaczony nr 20) w środku 17-osobowej reprezentacji parafialnej, w której rozpoznani m.in. to: Wojciech Patz (8?), Wawrzyn Kaczmarek (10), Michał Płotkowiak (11), Marcin Stachowiak (14), Florenciusz Iczakowski (15), Andrzej Remlein (18), Jakub Chudzicki (19), Marcin Cegłowski (22) nierozpoznani: Tomasz Chwirot, Józef Pilaczyński, Michał Serkowiak, Jan Dobieżyński, Paweł Rybarczyk, Jakub Rausch, Antoni Kubala, Michał Ratajczak, Walenty Wojtyniak. W pierwszym rzędzie siedzą członkowie dozoru kościelnego, w skład którego wchodził proboszcz – ks. Karol Seichter (4) oraz parafianie: Jan Anioła (1!), Antoni Gensler (2?), Szczepan Pawlicki (3?), Józef Thomas (5!), Michał Hossa (6!), Maciej Mączyński (7!). Zdjęcie wykonane przed kościołem w Wirach w 1904 r.Strona z podpisami z dnia 2 marca 1904 r. członków dozoru kościelnego i reprezentacji parafialnej w albumie kościoła wirowskiego, który powrócił do parafii w 1999 r. jako dar Jerzego Czartoryskiego
Towarzystwo Przemysłowców
W „Monografii Gminy Żabikowo” rękopisie z około 1938 r. w części II Gromada Lasek znajdziemy informację o Janie Magerze w następującym zapisie (pisownia oryginalna): W roku 1903 Niemcy założyli swoje stowarzyszenie, które rozpoczęło germanizowanie młodzieży polskiej. Dla obrony polskości utworzyło się z inicjatywy gospodarza Jana Magera Katolickie Towarzystwo Przemysłowców, do którego zaciągnęli się prawie wszyscy Polacy. W tym Towarzystwie skupiało się życie oświatowe i kulturalne Polaków.[15]
Zdjęcie Katolickiego Towarzystwa Przemysłowców w Lasku założonego w 1905 roku ze sztandarem organizacji wykonane w 1931 r. W pierwszym rzędzie siedzi założyciel i honorowy prezes Jan Mager (4). Oprócz niego rozpoznani: Walter Andrzej (3), Przybylski Jan (5), Czerwiński Jan (8), Ratajczak (9), Ptak Franciszek (10), Wilczek (14), Adamski Czesław (15), Szóstak Wojciech (19) – powstańec, Mielcarek Michał (20), Roszyk Antoni (23), Wojciechowski Kazimierz (27) – powstaniec, Kubala Józef (28), Wojciechowski Piotr (29) – powstaniec, Szczepaniak Stanisław (30) – powstaniecW pamiątkach rodzinnych przechował się zniszczony zębem czasu ozdobny dyplom o następującej treści: Cześć Przemysłowi! Cześć Przemysłowi! Towarzystwo przemysłowców w Lasku W dowód uznania, założycielowi i honorowemu prezesowi Janowi Magerowi Dyplom ten składa z okazji 25-letniego jubileuszu. Lasek, dnia 9 lutego 1930 r. Podpisał Zarząd: Patz – prezes, Szczepański – skarbnik; Chwirot – sekretarz
Powstanie 1918-1919
Naszego bohatera – Jana Magera – odnajdujemy także w pierwszym tomie „Albumu Pamiątkowego Powstańców Ziem Zachodnich R.P. 1918-1921”, gdzie krótko opisana została jego działalność: W okresie Rady Robotniczo-Żołnierskiej pełnił przez przeciąg 5-ciu miesięcy straż pod dow. ppłk. Kopy. Oddawał żywność dla uczestników powstania Wlkp. (Ewidencja nr. 56/2). Z powyższego, lakonicznego zapisku wynika, że od listopada 1918 r. był członkiem miejscowej Straży Ludowej, bowiem ppor. A. Kopa był jej komendantem powiatowym. Mógł w niej pozostać po wybuchu powstania z racji na wiek, miał bowiem 54 lata. Jeżeli zgłosił się ochotniczo do batalionu Kopy, to z powodu „zbyt dojrzałego” wieku został odesłany do Lasku, z ok. 300 innymi ochotnikami (seniorami i małoletnimi). Pamiętać również należy, że głównym powodem nieprzyjęcia do oddziału był brak broni dla wszystkich ochotników. Jan Mager pozostał nadal aktywny na gruncie powstańczym, bowiem organizował i dostarczał żywność. Na pewno został weteranem powstania (związku weterańskiego), tzn. przeszedł pozytywnie weryfikację, o czym świadczy wspomniane wydawnictwo albumowe.
Okładka „Album pamiątkowy Powstańców Ziem Zachodnich R.P. 1918-1921”, nr 1, str. 30, Poznań 1937 r. oraz strona 30, na której w środku rolnik z Lasku – Jan Mager (w powiększeniu)Jan Mager (oznaczony – 34) wśród członków Związku Weteranów Powstań Narodowych RP 1914-1919 Koło Wiry (1933-1938 r.): Werbliński Marian (02), Wawrzyniak Jan (04), Szyfter Antoni (05), Michałowski Nikodem (07), Brych (13), Latosi (14), Majchrzak Walenty (17), Ćwikliński Stanisław (18), Brych Józef (19), Ratajczak Stefan (22), Andziński Kazimierz (23), Mączyński Stanisław (28), Pytlak Andrzej (31), Cegiołka Józef (36), Bogacki (38), Tórz Władysław (39), Zgrzeba Adam (40), Kowalewski Stanisław (42), Kaczmarek Kazimierz (43), Spychała Józef (44)
Rodzina
Jan Mager ożenił się 7 lutego 1889 roku z panną (dienstmädchen) Marianną Jarzębowską urodzoną 8 sierpnia 1865 r. w Miękowie koło Owińsk[16]. Rodzicami Marianny byli gospodarz (Wirth) Wojciech Jarzębowski i Zofia z d. Kosmowska.[17] Żona Jana – Marianna z d. Jarzębowska też była nieprzeciętną postacią, wyróżniającą się działalnością publiczną. Przedstawimy ją szerzej w osobnym biogramie. Fot. 18; 12; Małżonkowie Jan i Marianna Magerowie mieli 11 dzieci: Najstarszy syn Stanisław Andrzej (1889-1915)[18] zginął podczas I wojny światowej, jako żołnierz armii pruskiej. Służył w 47. Pułku Piechoty. Podczas walk na froncie zachodnim 16.02.1915 r. został ciężko ranny. Zmarł 10.03.1915 r. w lazarecie w Neunkirchen (Saarbrücken) w wieku 25 lat. Ignacy Jan (1891-1891) żył niespełna rok[19]; Pelagia (1892-1892) żyła miesiąc[20]; Helena Kazimiera (1893-?)[21] po mężu Błoszyk; Jan (1895-1952)[22]; Stefan (1896[23]-1917)[24] podobnie jak Stanisław zginął na I wojnie 29.03.1917 r. w okopie na froncie wschodnim – na Górze Łysonia koło Brzeżan (pod Lwowem)[25]. Wszyscy powyżej urodzeni na Świerczewie. Następnie Adam (1898[26]-1899[27]) urodzony na Dębcu, żył 2 miesiące. Kolejne dzieci rodziły się już w Lasku: Weronika (1900-1983)[28]wyszła w 1927 r. za mąż za Stanisława Kaczmarka – przejęli po rodzicach gospodarstwo w Lasku[29]; Józef (1902[30]-1955)[31]; Czesław (1905[32]-1945); Edward (1907[33]-1975[34])[35]. Dzieci Jana i Marianny Magerów wychowywane były w kulcie pracy, głębokiego patriotyzmu i służbie dla dobra wspólnego (publicznego). Wszyscy wykształceni. Fot. 10;
Rodzina Jana i Marianny Magerów mieszkała najpierw na Świerczewie przy dzisiejszej ul. Opolskiej 14 (naprzeciw przejazdu kolejowego), skąd na przełomie wieków przenieśli się do Lasku na ul. Sobieskiego 24 (obecnie adres: ul. Sobieskiego 52), gdzie zakupili około15-hektarowe gospodarstwo[36] sąsiadujące z lewej z Niemcem Otto Rölingiem (karczmarzem), a z prawej z Szczepanem Aniołą (powstańcem). W 1936 roku zięć – Stanisław Kaczmarek w miejsce starego domu wybudował nowy.[37] Nowy dom córki Jana – Weroniki i jej męża Stanisława Kaczmarków w 1939 roku były łakomym kąskiem dla okupanta, dlatego rodzinę Kaczmarków szybko wysiedlono do Generalnej Guberni – wsi Syczyn, w województwie lubelskim, powiat chełmski, gmina Wierzbica, a gospodarstwo w Lasku przejęli Niemcy.
Dziś tego domu Kaczmarków również nie ma, a na ich miejscu znajduje się kolejny budynek w którym mieszka prawnuczka Jana – Danuta Markowicz-Rychlewska z rodziną.
Jan Mager zmarł w wieku 75 lat – 2 grudnia 1939 r., został pochowany na cmentarzu w Wirach, u boku żony Marianny.
Jan Mager na swoim gospodarstwie w LaskuJan Mager w towarzystwie synów podąża za trumną żony Marianny, która zmarła mając 70 lat w 1935 roku
– Na podstawie: „Album pamiątkowy Powstańców Ziem Zachodnich R.P. 1918-1921”, nr 1, str. 30, Poznań 1937 r.; „Luboń i okolice – dzieje osadnictwa i dziewięciu parafii” Stanisław Malepszak, Luboń 2005, „Forum Lubońskie”; „200 lat oświaty w Luboniu”, Stanisław Malepszak Piotr. P. Ruszkowski, Luboń 2008, „Forum Lubońskie”. Opracowania Jerzego Magera (wnuka Jana, syna Józefa) autora wspomnień o Mariannie Jarzębowskiej; Informacji Heleny Bąk – (prawnuczki Jana, po Weronice Kaczmarek i Stanisławie Sapor)
Piotr Ruszkowski – RHML (2024)
[1] W akcie ślubu z 1889 roku zapisano: cieśla (Zimmermann) Jan Mager.
[2] Walenty ojciec – zagrodnik – występuje na akcie ślubu Jana z 1889 r., zaś na akcie ślubu starszej siostry Magdaleny po mężu Rausch – Walenty występuje jako gospodarz (Wirth)
[3] Archiwum Państwowe w Poznaniu (APP) – akt małżeństwa 1889 r. sygnatura: 1921/3/47, skan 8.
[4] APP – akt małżeństwa 1884 r. sygnatura: 1927/3/48, skan 21. Mąż Jakub Rausch (1863-1942) urodzony i mieszkający na Jerzycach. Magdalena urodzona na Jeżycach mieszkająca na Gółwnie.
[5] Andrzej Mager z zawodu cieśla (Zimmerman) urodzony na Jeżycach, ożenił się w 1895 r. z Apolonią Pleszewską (1874-?) mieszkanką Wildy [APP – akt małżeństwa 1895 r. sygnatura: 4818/3/2, skan 17].
[6] APP – akt małżeństwa 1895 r. sygnatura: 1927/3/104, skan 61. Mąż Ludwik Mankiewicz (1869- przed 1906) urodzony i mieszkający też na Jeżycach. Katarzyna urodzona w Poznaniu zamieszkała na Głownie.
[7] APP – akt małżeństwa 1906 r. sygnatura: 5542/3/30, skan 31. Mąż Jan Tomkowiak (1877- ?) gospodarz mieszkający na Ławicy.
[8] „Bambrzy – Mieszkańcy dawnych wsi miasta Poznania” 1998, s. 58.
[9] „Bambrzy – Mieszkańcy dawnych wsi miasta Poznania” 1998, s. 59.
[10] Ostatni wpis w księdze protokołów Kółka Rolniczego w Wirach jest z 23.02.1908 r. z jego podpisem.
[15] Porównaj „Rocznik Historyczny Lubonia” tom 7, s. 336.
[16] Miękowo – wieś w powiecie poznańskim, gminie Czerwonak. Marianna zmarła 10.12.1935 r. w Lasku przeżywszy 70 lat. Pochowana na parafialnym cmentarzu w Wirach.
[17] APP – akt małżeństwa 1889 r. sygnatura: 1921/3/47, skan 8.
[18] APP – akt urodzenia – sygnatura: 1979/1/185, skan 328. „Spis poległych z wojny światowej” – rękopis – wykaz 31 osób z parafii Wiry. Stanisław Mager pozycja 17; urodzony 10 listopada 1889 r na Świerczewie. Dodatkowe informacje tam zamieszczone: data zgonu: 10 marca 1915 r z dopiskiem: na froncie francuskim; stopień wojskowy – starszy szeregowiec, 1. kompania Infanterie-Regiment 47; parafian; urzędowo poświadczone.
[22] APP – akt urodzenia – sygnatura: 1979/1/64, skan112; AP w Lesznie – akt małżeństwa – sygnatura: 424/2.1/310, skan 74. Ożenił się w 1923 r. z Pelagią Gałecką z Nielęgowa (3 dzieci)
[29] Stanisław Kaczmarek (ur. 18.09.1897 r. w Kijewie) Mieli dzieci: Pelagię (1928-?), Stanisławę (1930) po mężu Sapor, Teresę Kazimierę (1933-1942), Czesławę (1938). Księga meldunkowa APP 53/4423/0/5/173, str. 253. W okresie II wojny światowej rodzina Kaczmarków została wysiedlona.
[37] Pozwolenie na budowę nr 32/3/36 ze stycznia 1936 r. Projektant i kierownik budowy Franciszek Reszelski z Żabikowa.
Mager Marianna z d. Jarzębowska(1865-1935)
W 120. rocznicę Wiecu Kobiet Wielkopolskich – wspomnienie laskowianki w zbliżającą się 160. rocznicę jej urodzin i 90. rocznicę śmierci
Jedyne zachowane studyjne zdjęcie Marianny Jarzębowskiej po mężu Mager jako młodej kobiety przy „papierach” fot. Z. Szymkowiak Poznań
Marianna Jarzębowska, po mężu Mager urodziła się 8 sierpnia 1865 r. we wsi Miękowo koło Owińsk[1]. Jej rodzicami byli: gospodarz (Wirth) z Miękowa – Wojciech Jarzębowski i Zofia z d. Kosmowska[2].
Rodzeństwo Marianny to m.in. starsi bracia: Stanisław (1848-?)[3]; Franciszek (1850[4]-?); Jan (1853-1862); Szymon (1856-1857); Ignacy (1859[5]-?)[6]; Józef (1861[7]-?)[8]. Wszystkie dzieci były chrzczone w kościele parafialnym w Owińskach. Można domniemywać, że po śmierci męża Wojciecha, owdowiała Zofia Jarzębowska sprzedała gospodarstwo w Miękowie i zamieszkała przy rodzinie.
Marianna Jarzębowska wyszła za mąż 7 lutego 1889 roku za Jana Magera (1864-1939)[9]. Małżonkowie Jan i Marianna Magerowie mieli 11 dzieci: Najstarszy syn Stanisław Andrzej (1889-1915)[10] zginął podczas I wojny światowej, jako żołnierz armii pruskiej. Służył w 47. Pułku Piechoty. Podczas walk na froncie zachodnim 16.02.1915 r. został ciężko ranny. Zmarł 10.03.1915 r. w lazarecie w Neunkirchen (Saarbrücken) w wieku 25 lat. Ignacy Jan (1891-1891) żył niespełna rok[11]; Pelagia (1892-1892) żyła miesiąc[12]; Helena Kazimiera (1893-?)[13] po mężu Błoszyk; Jan (1895[14]-1952)[15]; Stefan (1896[16]-1917)[17] podobnie jak Stanisław zginął na I wojnie 29.03.1917 r. w okopie na froncie wschodnim – na Górze Łysonia koło Brzeżan (pod Lwowem)[18]. Wszyscy powyżej urodzeni na Świerczewie. Następnie Adam (1898[19]-1899[20]) urodzony na Dębcu, żył 2 miesiące. Kolejne dzieci rodziły się już w Lasku: Weronika (1900-1983)[21] wyszła w 1927 r. za mąż za Stanisława Kaczmarka – przejęli po rodzicach gospodarstwo w Lasku[22]; Józef (1902[23]-1955)[24]; Czesław (1905[25]–1945); Edward (1907[26]-1975[27])[28]. Dzieci Jana i Marianny Magerów wychowywane były w kulcie pracy, głębokiego patriotyzmu i służbie dla dobra wspólnego (publicznego). Wszyscy wykształceni.
Rodzina Jana i Marianny Magerów mieszkała najpierw na Świerczewie, przy dzisiejszej ul. Opolskiej 14 (naprzeciw przejazdu kolejowego), skąd na przełomie wieków przenieśli się do Lasku na ul. Sobieskiego 24 (obecnie adres: ul. Sobieskiego 52), gdzie zakupili około15-hektarowe gospodarstwo[29].
Marianna Mager jak na chłopkę była nieprzeciętną kobietą, o czym świadczyć będzie jej odwaga, wrodzona inteligencja czy umiejętność wysławiania się. Cechy te Marianna, której los poskąpił formalnego wykształcenia, ujawnia, gdy jako prosta włościanka z Lasku walczy publicznie z pruskim zaborcą o język polski w szkole, religię i prawa Polaków – wartości tak potrzebne dla przetrwania w czasie niemieckiego zaboru i prowadzonej polityki Kulturkampfu[30].
Temperament i troska o religijne oraz patriotyczne wychowanie dzieci skłoniły ją do wstąpienia do powstałego w 1894 r. w Poznaniu Towarzystwa Wzajemnego Pouczania się i Opieki nad Dziećmi „Warta”, którego celem była obrona języka polskiego i kultury narodowej przed zagrożeniem niemieckim. Towarzystwo prowadziło oficjalnie m.in.: przedszkola; szerzyło wiedzę pedagogiczną wśród matek; organizowało uroczystości i zabawy; uczyło zasad oszczędnego gospodarowania. Poza tym prowadziło wypożyczalnie książek polskich i popierało domowe nauczanie. Propolskie działania „Warty” wywoływały u władz pruskich reakcje w postaci nakładania kar pieniężnych, a także aresztowania nauczycielek. Przeciw takim posunięciom „Warta” zorganizowała w marcu 1899 r. w Poznaniu wiec protestacyjny, na który przybyło kilkaset kobiet.
Wiec kobiet – marzec 1899 r.
Poznańska prasa podawała wówczas, że kobiety wiejskie pod przewodnictwem Walerii Ewald, Marianny Mager i Agnieszki Urban przybyły w uroczystych procesjach z okolicznych wsi, aby domagać się uwolnienia więzionych nauczycielek i prowadzenia nauczania w języku ojczystym. Władze pruskie były bezsilne, nie chciały prowokować zamieszek, aresztując kobiety często z małymi dziećmi na ręku lub ciężarne.
Drugi wiec – maj 1900 r.
Jeszcze liczniejszy był udział Polek w wiecu organizowanym w maju 1900 roku. Stowarzyszenie opublikowało najpierw w kilku gazetach poznańskich odezwę o następującej treści (pisownia oryginalna):
Odezwa!
Celem wspólnej narady nad środkami najskuteczniejszej obrony dzieci naszych, usuwanych od nauki języka polskiego, a przede wszystkiem od nauki religii w języku ojczystym, wzywamy wszystkie Polki z całej dzielnicy naszej na wiec kobiet wielkopolskich, który odbędzie się w Poznaniu w dzień Wniebowstąpienia Pańskiego 24 maja rb. Godzinę i miejsce podamy później.
Porządek obrad:
1) Zagajenie.
2) Referaty.
3) Uchwały.
Msza św. na intencyą wieca odprawi się rano o godz. 9 w kościele farnym.
Odezwę oprócz Marianny Mager z Lasku podpisały z Górczyna: Jadwiga Bajerlein, Jadwiga Hossa, Katarzyna Kayserowa, Stanisława, Helena i Barbara Leitgebrowe, Maryanna Rauschowa; Z Dębca: Antoniowa Genslerowa, Kaźmierzowa Muthowa; z Jeżyc – Jeskowa. Warto tu zwrócić uwagę, że wśród podpisanych niemal wszystkie nazwiska to potomkowie przybyłych w pierwszej połowie XVIII wieku osadników z okolic Bambergu. katolików sprowadzonych przez władze Poznania mających zasiedlić opustoszałe wsie zniszczone na skutek wojny północnej i epidemii. Oto jeden z dowodów asymilacji tych przybyłych z dalekiej Bawarii rodzin w kulturę polską. O poświęceniu i determinacji Marianny Mager w narodową sprawę niech świadczą fakty. W maju 1900 r., gdy brała udział w kolejnym wiecu, była mężatką z 11-letnim stażem po siedmiu porodach, z pięciorgiem dzieci na wychowaniu (dwoje zmarło), najstarszy – Stanisław miał wówczas10 lat, najmłodsza Weronika nie miała jeszcze pół roku, urodziła ją 5 stycznia 1900 r.
Przebieg wiecu na którym przemawiała m.in. Marianna Magerowa, opisała gazeta „Postęp” w sobotę 26 maja 1900 r.[31] – Wczorajszy wiec kobiet wielkopolskich na sali Lamberta[32]był wspaniałą manifestacją narodową, na rzecz uciśnionego i prześladowanego naszego języka ojczystego. Obszerna sala nie mogła pomieścić ani połowy uczestniczek przybyłych na wiec, kto się spóźnił, już nie mógł się dostać do nabitej sali. (…) Kobieta polska w pierwszym rzędzie dziś ma być nauczycielką i krzewicielką mowy polskiej, a kiedy im zakazują i na kary wskazują za to, że uczą prywatnie i bezpłatnie czytania i pisania polskiego, to słusznie czują się pokrzywdzone w swych najświętszych prawach i dają temu wyraz publicznego niezadowolenia i oburzenia. (…) Najwymowniejszą mówczynią była jednakże gospodarzowa Magier z Lasku, która tak wymownie malowała donośnym głosem i wyraziście stosunki szkolne na wsi i mitręgę, jaką rodzice mają stąd, że dziecko nie uczy się polskiego czytania i pisania. Obecny system szkolny wychowuje tylko zdziczałą młodzież obojga płci. W ogólności przemówienie tej dzielnej wieśniaczki w stroju wiejskim stojącej na mównicy czyniło niezwykłe wrażenie, gdy z taką swobodą, śmiałością i treściwie upominała się za nauką języka polskiego. To też co chwila za dosadniejszym zwrotem zrywały się formalne burze oklasków, gdy ta gospodarzowa przemawiała. Mimo woli nasuwa się myśl, że gdy język polski znalazł takie obronicielki, które publicznie za nim się ujmują, kiedy tego potrzeba, to wszelkie zakazy o jego wyniszczenie pójdą na marne. (…) W końcu postanowiono wydać petycyą do sejmu, którą zaraz na sali podpisywano, również przyjęto rezolucye. Cały przebieg wieca był poważny i czynił imponujące wrażenie, a wytrwanie przez blisko trzy godziny na sali szczelnie zapełnionej i pełnej tropikalnej gorączki dowodzi, jaką miłością są przejęte nasze kobiety do języka ojczystego. Dawniej kobiety nie byłyby tak licznie poszły na zebranie publiczne, a dziś nie tylko że przybywają, ale jeszcze prawią tak jak najwymowniejsi kaznodzieje. Na wiecu zauważono także bardzo wiele kobiet wiejskich.
Winiety gazet: „Postęp” i Dziennik Poznański” z 1904 roku, w których ukazywały się materiały prasowe z wieców z udziałem Marianny Mager z Lasku
W podobnym tonie relacjonował „Dziennik Poznański” (nr 119):
Bo oto rzecz u nas dotąd niebywała, na mównicy ukazała się czystej krwi włościanka, gospodyni Magerowa z Lasku pod Poznaniem, aby mówić o obowiązkach matki, zupełnie bez tremy i z pewnością siebie, jakby była na setkach wieców przemawiała, wystąpiła dzielna włościanka, aby publicznie zaprotestować przeciw twierdzeniom ministrów, jakoby lud nie odczuwał dziejących się mu krzywd. Trzymała prawie pół godziny na uwięzi uwagę słuchaczek, wywołując każdem słowem nastrój coraz podnioślejszy i gorętszy. Jędrny sposób przedstawiania rzeczy i różne cięte uwagi, np. o języku sztywniejącym dzieciom polskim przez opaczne uczenie ich niemczyzny, ogromnie się zebranym podobały, tak, że sala co chwila wybuchała radością przy akompaniamencie braw i oklasków. Mowę swoją zakończyła dzielna włościanka słusznem twierdzeniem, że Polki nie chcą od rządu niczego innego, jak tylko tego, żeby stosował się do zasady: „Co tobie niemiło, nie czyń drugiemu” Wiec zakończono jednogłośnie przyjętą rezolucją o powinnościach Matek-Polek względem religijnego i patriotycznego wychowania dzieci.
Trzeci wiec – październik 1904 r.
W cztery lata później 30 października 1904 r. miał miejsce kolejny III Wiec Kobiet Wielkopolskich w Poznaniu, na którym Marianna Magerowa wystąpiła z referatem w obronie polskiego stanu posiadania zatytułowanym „Swój do swego”.[33]
Wystąpienie Marianny Magerowej rozpoczyna się od przedstawienia zagrożenia ze strony pruskich władz zaborczych.
„Swój do swego” – oto hasło nasze, które powinno odbijać się bezustannie o uszy każdego Polaka i zaryć głęboko w sumieniu jego. Jesteśmy narodem podbitym i utraciliśmy wolność swoją polityczną, ale mamy w Traktatach Wiedeńskich zagwarantowane uroczyście przez monarchów pruskich, prawa równouprawnienia. Lecz niestety! przeciwnie się dzieje. Mężowie stojący u steru rządu wzięli sobie za zadanie, iż prawo przed siłą ustąpić musi. I w tych to swoich zapędach postępują już kilka lat; co rok to nowe prawa wyjątkowe tylko dla nas Polaków kując, chcąc nas przez to z powierzchni ziemi znieść, lecz my Polacy, jako naród, mamy przecież również racyją bytu…
Dalej wzywa, by solidarności uczyć się od innych nacji i pozbyć się nieufności czy podejrzliwości wobec polskich przedsiębiorców.
…Najprzód, jeżeli nie wiemy, jak postępować, to przypatrzmy się tylko obcym. Jak oni to jedni drugim życzą, jak to u swego kupują, jak swemu robotę oddają i w ogóle każdym sposobem starają się ludzi i pieniądze w swoją kieszeń naganiać. A my jak się zachowujemy? Założy Polak kupiec skład czy to łokciowy czy kolonialny lub w gałęzi przemysłu, jak my go mało popieramy; nie mamy do niego zaufania, ale bądźmy pewni, że on założył swój interes oparty na wiadomościach i doświadczeniach zdobytych w pierwszorzędnych składach i domach towarowych, a urządziłby go jeszcze lepiej, podług najnowszej mody, gdybyśmy go wszyscy jak jeden, popierali. Wielu idzie już za głosem sumienia: „Swój do swego” i sława im za to! ale dużo bardzo nie ocknęło się jeszcze z letargu nieżyczliwości i lgną duszą i ciałem do obcych, a co najgorzej postępują sobie ci, którzy kupują rzeczy święte u żydów lub ewangelików, jak: gromnice, kropielnice, obrazy św., różańce, książki do nabożeństwa; mówią – dostanę taniej…
Radzi, jak pozyskiwać klientelę, zwiększając asortyment towarów i zwiększonym wysiłkiem, energią sprostać obcej konkurencji.
…Tłumaczy się niejedna z pań, z gospodyń albo kobiet wiejskich, iż nie może dobrać u swego fartucha albo chustki. Jedno – za drogie, drugie – nieodpowiednie wzory, trzecie – ciasne, więc musi iść do żyda. Panowie kupcy, weźcie sobie pod rozwagę, sprowadźcie ten towar, co go obcy ma, a będziecie w możności zadowolić nasze niewiasty temi deseniami, co im w głowie krążą, bardziej jak w jakiej fabryce, a zobaczycie, że niejedne dziesiątki marek zatrzymacie tygodniowo w swej kieszeni, przede wszystkiem od naszych gospodyń z okolicy. Trzeba nam wiedzieć, iż wiele z nich już u naszych, swe zakupna załatwia, ale musimy się starać je wszystkie pozyskać…
Marianna z Lasku przestrzega też przed rozrzutnością, życiem ponad stan, co prowadzi do zadłużania się i wywołuje niezgodę w rodzinie.
…Co do kupowania, to na tym punkcie muszę zalecić jak największą oszczędność, bo trzeba nam wiedzieć, iż nasze niewiasty są bardzo rozrzutne. Idźmy tylko na Śląsk lub na zachód, przypatrzmy się gospodyni, co ma 200 lub więcej mórg ziemi, jak ona wygląda w swym stroju, nie różni się niczem od żony rzemieślnika wiejskiego. Ale za to jej majątek przyrasta, a tu przeciwnie; komu szczęście posłużyło, ten się sadzi nad stan, a komu nie, ten długi zaciąga, byle bogatemu dorównać, byle się pokazać! Żyjemy w tak ciężkich czasach, a nasza niewiasta skoro zobaczy nową sztukę materyi[34] w oknie, dalejże z niej na spódnik[35]kupować, choć za ostatni grosz, bo ładny będzie, nikt jeszcze takiego nie ma, choć mi niepotrzebny, ale ja już się przed mężem wykręcę i to jakoś pokryję; kiedy może mieć tamta, to ja też nie gorsza. A mąż biedak nadciąga swego dochodu na wszystkie boki, żeby koniec z końcem jakoś związać, ale jak to tej sztuki dokazać, kiedy żona wciąż głowę suszy, a czasami jeszcze para córek pomaga. Co robi taki mąż lub gospodarz? Co mówi na taką gospodarkę? Oto panuje codziennie kłótnia, niezgoda w domu, a jak mu się naprzykrzy, wynosi się, – naturalnie – wtenczas do knajpy i przepija swoją cząstkę, która niby jego była…
Prelegentka kieruje swe uwagi także do ziemian i chłopów, by maszyny rolnicze kupowali u rodzimych, polskich producentów.
…Zajrzyjmy też do dworów na wsi, skąd ich maszyny i narzędzia rolnicze? Nie u wszystkich, ale u wielu można czytać obce firmy na maszynach i na różnych sprzętach gospodarskich; czy to nie mamy swoich fabryk? Wejdźmy teraz pomiędzy mniejszych gospodarzy; nie mogę tego zarzucić wszystkim, ale jest wielu takich zacofanych, którzy nie zważają na straty naszego przemysłu. Gdy agent do wsi przyjdzie, pół dnia i jeszcze całą noc do siebie z gospodarzem przepijając, zapisują: maneże, młockarnie, drylowniki, sieczkarnie, kosiarki, wialnie, słowem wszystko, co potrzebują, a skąd? Z Gessen, Liegnitz, Lesser i jak się tam wszystko nazywa. A przecież w naszej fabryce, za te same ceny i pod temi samymi warunkami, tej łaski dostanie, a gdy się jaka część popsuje, dalej trzeba ją aż na miejsce posyłać i całe tygodnie na nią czekać, bo oni się spieszyć nie będą, skoro pieniądze w kieszeni mają…
Wyrzuca rodzimym kupcom lekceważenie i brak szacunku wobec klientek, z tej tylko racji, że pochodzą ze wsi.
…Narzekamy, że nas germanizują, nieprawda, w takim razie my się sami germanizujemy. W wielu przypadkach ma też i publiczność słuszność, iż na kupiectwo polskie narzeka. Bo nie mogą kupcy żądać, abyśmy opłacali patryotyzm, kieszenią. Nie zawsze i nie wszyscy starają się jak powinni publiczność obsłużyć, nie mam na myśli honorów i słodkich słówek żydowskich, ale pozostaje mi na niejedno zwrócić uwagę. Przypatrzyłam się temu wiele razy, mnie się to samej zdarzyło. Gdy wnijdzie gospodyni wiejska do składu lub też niewiasta z miasta, najprzód bywa zmierzoną wzrokiem od stóp do głowy. Dość razy pryncypała nie ma w handlu, subjekt skinie na ucznia, ażeby wyekspedyował przybyłą, bo jemu się nie chce fatygować dla wiejskiej kobiety…
Doceniając wiodącą na polskiej wsi rolę ziemiaństwa, Marianna czyni wyrzuty tym, którzy zaniedbują swoje majątki i odsprzedają je pruskim komisjom kolonizacyjnym.
…Mamy na szczęście w wielu panach naszych prawdziwych ojców wiejskiego ludu, ojców, którzy starają się lud oświecać i pouczać, czują zarówno, co go boli, pragną mu osłodzić gorzkie chwile życia; cześć im, sława, za to; ażeby było takich coraz więcej! Lecz mamy i takich, co zaprzepaścili ojcowiznę, są na krawędzi jej zaprzepaszczenia, a nasz robotnik szuka chleba u obcych. A gdy już się ojcowizny pozbyli, czem się stają? Ostatnimi zdrajcami, to jest pokątnymi agentami komisji kolonizacyjnej; faktor[36]z polskiem nazwiskiem łatwiej wieś dla komisyi wyłudzi, a sprzedawczyk też mu rad, bo może się wykłamać, że myślał, iż ojcowiznę rodakowi sprzedaje. Oh! Szanowne Wiecowniczki, jaka to nikczemna, taka frymarka[37]!…”
Stanowczo piętnuje wyjazdy bogatszych sfer do zagranicznych kurortów i szastanie tam pieniędzmi, które można by obrócić na pożyteczne cele, tu w kraju.
…Na mój prosty rozum, ile by to ziemi za te pieniądze mogło być uratowane lub zatrzymane! Niejeden wielki majątek mógłby się znajdować w korzystnem położeniu, gdyby nie zbytnia rozrzutność i dogadzanie sobie. Z jakiemi to ogromnemi sumami opuszcza mąż żonę, młodzieniec dom rodzicielski, udając się niby dla poratowania zdrowia, na Zachód. A gdzie? Do Monte Carlo, do Monaco. Choć oni tam nie wszyscy od nas, ale zawsze – Polacy, to bardzo smutne, bo choć z innych dzielnic Polski, ale to nasi Rodacy, nasza polska krew. Potraciwszy majątki, przywożą do domu, nie zdrowie, ale śmierć w zanadrzu. Niech więc szanowni panowie i panie kontentują się teraz naszem polskiem niebem, niech nie uciekają pod włoskie przyjemniejsze, boć kiedyśmy gospodarze i robotnicy na wsi pracujący z dziećmi od 4 rana do 10 wieczorem, nieraz przy 30 stopniach ciepła, nie upiekli się, to i państwo w parku, też będą mogli wytrzymać, a za te oszczędności, można by niejedno ulepszyć i dolę robotnika wiejskiego złagodzić…
Marianna Mager ostrzega jeszcze przed zagrożeniem dla egzystencji polskiego narodu.
…Stała Ojczyzna nasza niegdyś u szczytu potęgi i była prawdziwem przedmurzem chrześcijaństwa, zasłaniającym Europę od zalewów pogańskich, lecz upadła, bo niezgoda i swary domowe, brak bratniej miłości były onym nożem, krającym Ojczyznę naszą na trzy części, a my dziś pokutujemy, za winy przodków naszych. Pamiętajmy jednak, że upaść może naród wielki, ale zginąć tylko naród nikczemny. Bóg miłosierny tyle nam zsyła hartu ducha, iż już wrogowie nasi się dziwią, skąd nam go staje…
Podkreśla rolę oświaty i potrzebę jej szerzenia, pracy organicznej i jej znaczenie także dla zachowania spoistości rodziny.
… Więc żądam tu z tego miejsca więcej uszanowania dla stanu wieśniaczego, niech nas nie łączy moda lub strój, lecz cnotą, oświatą, duchem się łączmy. Starajmy się, tak po wsiach jak w mieście, naszym paniom, które pragnąć nam ulżyć w wychowaniu dzieci, zakładają ochronki lub domy pomocy, odwdzięczyć się, jak największem zaufaniem. Nie możemy wprawdzie wszyscy z tych instytucyi korzystać, bo nie mamy pomiędzy sobą tych szlachetnych opiekunów, lecz pomimo to, dążmy do oświaty, do czytania gazet i książek pożytecznych, starajmy się utrzymać mężów, synów i córki w domu, starajmy się wzbudzić w nich miłość do swej ojczyzny lub do wioski, w której się rodzili, a może tym sposobem niejednego lub niejedną uda nam się odwieść od wychodźstwa w strony obce, czysto protestanckie…
Kończy swe wystąpienie, wyrażając głębokie wewnętrzne przekonanie o wartości polskich tradycji i pewności posiadania swego miejsca na ziemi.
…Co na Zachodzie? Jadą na zachód, dają się wyzyskiwać na różne sposoby agentom, którzy im obiecują złote góry, a nasi, jedni radzi, aby się wydobyć spod oka rodzicielskiego, drudzy, aby jak najprędzej najeść się tej zachodniej kultury, zaniedbują nasze stare zwyczaje, które my tu tak szanujemy. Tam nie masz ani wody święconej, ani gromnicy, aby cię w ostatnią godzinę śmierci mogli obecni, jeżeli tam masz swoich przy sobie, pokropić lub ci zaświecić; nie usłyszysz z wiejskiego kościółka dzwonka wzywającego na Anioł Pański. Po cóż nam wychodzić w świat za chlebem? Tu nasze miejsce. Komisja kolonizacyjna napełnia je landsmannami[38]z całego świata zebranymi. Przypatrzmy się ich cywilizacyi i stosunkom majątkowym, jak oni do nas wyglądają? Nie my od nich, lecz oni od nas kultury się uczyć muszą – więc nie wychodźmy na obczyznę, szanujmy nasze zagony i zagrody, i święty podwórzec domowy… Wystąpienie „lubonianki” zakończyły długotrwałe oklaski.
Po tej lekturze pozwólmy sobie na krótką refleksję. Jakże aktualnym dziś może być tekst wygłoszony przed 120 laty, gdy Polska była pod zaborami i nic jeszcze nie wskazywało na I wojnę światową, po której oraz po powstaniu wielkopolskim w 1918 r. odzyskaliśmy niepodległość. Przypomnijmy lokalną historię. Opisywany tu początek XX wieku to dla dzisiejszego miasta Luboń okres uruchomienia w 1904 roku przez zaborcę dwóch fabryk: Drożdżowni (Sinnera) i Przetworów Ziemniaczanych (Koehlmana) oraz początek budowy Kolonii Żabikowo – osiedla dla robotników niemieckich (protestantów) jako przykład planowania urbanistycznego w służbie polityki kolonizacji.[39]
Jeśli obecni na zgromadzeniu obserwatorzy i dziennikarze spodziewali się, sądząc po tytule referatu: „Swój do swego” rutynowego nawoływania do bojkotu niemieckich bądź żydowskich instytucji handlowych, to wystąpienie Marianny Magerowej musiało ich pozytywnie zaskoczyć? Przemowę swoją kierowała właśnie do rodaków i to ze wszystkich warstw społecznych: do bogatych; tych, co jadą za chlebem; do ziemian; chłopów i ich żon. Wnikliwie, jakby była socjologiem, opisywała położenie Polaków poddawanych już ponad 100-letniej pruskiej dominacji. Nie brakowało też w tym referacie gorzkich słów krytyki i mogły być one z rezerwą przyjęte przez niejedną z uczestniczek wiecu. Prasa poznańska przyjęła wówczas wystąpienie Marianny Mager z Lasku z niekłamanym uznaniem. Oto jedna z ówczesnych recenzji prasowych[40]:
„Swój do swego! Na ten temat wypisano u nas bardzo wiele atramentu, zadrukowano wiele papieru i wylano potoki mniej lub więcej wymownych słów, ale nie czytaliśmy i nie słyszeliśmy lepszej, wymowniejszej dysertacyi od tej, którą wygłosiła p. Maryanna Magierowa na wiecu kobiet w Poznaniu. Mądrość swą czerpie ona nie z książek, lecz z księgi życia. Z plastyką Chryzostoma Paska uchwyciła i odmalowała prawdę na gorącym uczynku i dlatego proste jej słowa tak dobitnie przemawiają do czytelnika. Niezawodnie czytelniczki nasze będą nam wdzięczne, że podaliśmy to przemówienie w dosłownym brzmieniu. Radzilibyśmy odczytywać je na zebraniach kobiecych oraz przyciągać na nie kobiety ze stanu włościańskiego, zanim wiece kobiece rozpowszechnią się u nas.
Wiec zakończono przyjęciem rezolucji:
Walka przeciw żywiołowi polskiemu pod zaborem pruskim stała się tak niesłychanie potężną i silną, iż nie wystarcza nam urzędowa obrona narodowych interesów przez naszych posłów w Berlinie, ale jest rzeczą konieczną, aby i kobiety polskie stanęły na szańcach obrony narodowej i poparły usiłowania celem ochrony wiary i języka naszego. Obrona taka prowadzona być musi w domu polskim, gdzie kobieta Polka jest powołaną do tego, aby bronić świętości, czystości oraz narodowych cech ogniska domowego.
Z tych powodów, uznaje III-ci Wiec Kobiet Wielkopolskich, na dzień 30 października 1904 jako święte obowiązki narodowe:
1. Starać się usilnie o oświatę matek – wychowywać dzieci i młodzież w zasadach wiary i uczuciach narodowych.
2. Podwoić czujność naszą, aby każde polskie dziecko, odebrało religijne i moralne wychowanie – aby umiało czytać i pisać w ojczystym języku i znało dzieje swojego narodu.
3. Starać się o podniesienie wartości pracy kobiet, przez odpowiednie wykształcenie zawodowe, ogólną oświatę i zakładanie stosownych towarzystw. Popierać handel i przemysł polski, kierując się hasłem: „Swój do swego!”.
4. Energicznie zwalczać karciarstwo i używanie alkoholu, zważając, iż nałogi te są przyczyną najwięcej demoralizującą nasze społeczeństwo.
5. W sprawach obowiązujących nas moralnie a wynikających z nadużyć nauczycieli naszych dzieci lub innych władz administracyjnych, zapewnić kobietom niezamożnym bezpłatną obronę prawną.
6. Zaprowadzić w swoim domu „skarbonę polską”, w której składać będziemy drobne oszczędności na cele polskie.
Atmosfera towarzysząca wiecom wielkopolskim wywierała oczywisty wpływ na nastroje społeczne w Wielkopolsce, toteż nie dziwi, że dochodziło do strajków dzieci w szkołach, bo przy takich emocjach wywołanych ówczesną polityką antypolską jakieś przesilenie było nieuniknione.
Okładka książki wydanej z okazji III Wiecu Kobiet Wielkopolskich z 30 października 1904 r. nakładem Komitetu wiecowego, czcionkami „Pracy” Drukarni nakładowej Sp. z o. p.
Kolejne wiece – 1908 i 1912
W latach 1908 i 1912 miały miejsce jeszcze dwa wiece kobiet wielkopolskich, lecz brak jest doniesień, czy gospodyni Magerowa z Lasku brała w nich czynny udział. Prawdopodobnie powodem wstrzemięźliwości od dalszych publicznych wystąpień było całkowite poświęcenie się rodzinie i wychowywanie ośmiorga dzieci w tym trzech najmłodszych synów, którzy przyszli na świat między 1902 a 1907 rokiem. Ostatniego – Edwarda[41]Marianna Mager rodziła, mając 42 lata w 1907 roku.
Marianna Mager z domu Jastrzębowska zasnęła w Bogu 10 grudnia 1935 roku[42], przeżywszy 70 pracowitych lat, wypełnionych służbą rodzinie i społeczeństwu. W rodzinnych zbiorach zachował się krótki fotoreportaż z pogrzebu Marianny Mager, który odbywał się w grudniu 1935 roku, a który poniżej publikujemy w całości.
Synowie na barkach wnoszą do kościoła w Wirach trumnę matki – Marianny MagerZdjęcia z wnętrza kościoła pw. św. Floriana w Wirach z 1935 r. – mszy pogrzebowej za Mariannę MagerKondukt pogrzebowy Marianny Mager. Trumna wieziona na rodzinnej bryczce, za którą mąż Jan w towarzystwie synów, rodzina, sąsiedzi z Lasku i znajomi
– Na podstawie źródeł: Dionizja Wawrzykowska-Wierciochowa. Kobiety wielkopolskie w działalności narodowej; społecznej i wyzwoleńczej (1788-1919). Poznań; Odezwa przed II Wiecem Kobiet Wielkopolskich „Postęp” 18.05.1900 r., nr 113 [ http://www.wbc.poznan.pl]; Relacja z II Wiecu Kobiet Wielkopolskich „Postęp” 26.05.1900, nr 119 [http://www.wbc.poznan.pl]; Relacja z II wiecu kobiet wielkopolskich „Dziennik Poznański” 26.05.1900 r., nr 119 [https://www.wbc.poznan.pl]; Relacja z III Wiecu Kobiet Wielkopolskich „Przyjaciel Ludu” 03.11.1904 r., nr 252 [https://www.wbc.poznan.pl]; „O wystąpieniu Marianny Magerowej na III wiecu, Praca: Tygodnik Polityczny i Literacki, ilustrowany. 20.11.1904 r., nr 47 [http://www.wbc.poznan.pl[; „Obwieszczenie o III Wiecu Kobiet Wielkopolskich, Praca. 30.10.1904 r., nr 44 [http://www.wbc.poznan.pl]; „Ill-ci Wiec Kobiet Wielkopolskich” Poznań 1904 [https://www.wbc.poznan.pl]; Informacji i materiałów dostarczonych przez Helenę Bąk – prawnuczkę Marianny Mager.
Jerzy Mager – wnuk
Piotr Ruszkowski – RHML (2024)
[1] Miękowo – wieś w powiecie poznańskim, w gminie Czerwonak. W przeszłości należała do klasztoru Cysterek w Owińskach, leży na wschód od szosy 196 – Poznań-Wągrowiec. W 1899 r. wieś należała do majątku Owińska wraz z folwarkiem Annowo (Annahof), leśniczówką Annaberg oraz (Henrichsfeld) o łącznej powierzchni 2 590 ha; własność Otto Sigismunda von Treskow z Nieszawy koło Długiej Gośliny.
[2] Wojciech Jarzębowski i Zofia z d. Kosmowska wzięli ślub w 1844 r. w kościele pw. św. Józefa w Kicinie. Jerzy Mager (powołując się na książkę Izabelli Szczepaniak „Dzieje Ziemi Lubońskiej”) podaje, że bohaterka niniejszego biogramu – Marianna Mager pochodziła po kądzieli ze zubożonej szlachty Kosmowskich. Dane nieudokumentowane.
[3] Stanisław Jarzębowski ożenił się w 1878 r. z 24-letnią Apolonią Korcz ze Starołęki. [APP sygnatura: 1927/3/16, skan 7].
[8] Józef Jarzębowski ożenił się w 1884 r. z 22-letnią Jadwigą Olechowską z Krotoszyna. [APKalisz sygnatura: 709/3/32, skan 113]. Mieszkał w Krotoszynie.
[9] APP – akt małżeństwa 1889 r. sygnatura: 1921/3/47, skan 8. Biogram Jana Magera znajduje się w tymże roczniku na str. xx
[10] APP – akt urodzenia – sygnatura: 1979/1/185, skan 328. „Spis poległych z wojny światowej” – rękopis – wykaz 31 osób z parafii Wiry. Stanisław Mager pozycja 17; urodzony 10 listopada 1889 r na Świerczewie. Dodatkowe informacje tam zamieszczone: data zgonu: 10 marca 1915 r z dopiskiem: na froncie francuskim; stopień wojskowy – starszy szeregowiec, 1. kompania Infanterie-Regiment 47; parafian; urzędowo poświadczone.
[22] Stanisław Kaczmarek (ur. 18.09.1897 r. w Kijewie) Mieli dzieci: Pelagię (1928-?), Stanisławę (1930) po mężu Sapor, Teresę Kazimierę (1933-1942), Czesławę (1938). Księga meldunkowa APP 53/4423/0/5/173, str. 253. W okresie II wojny światowej rodzina Kaczmarków została wysiedlona do GG.
[30] Kulturkampf = walka o kulturę – nazwa polityki i walki ideologicznej, prowadzonej m.in. w latach 1871-1878 z inicjatywy kanclerza Otto von Bismarcka oraz kręgów liberalnych, popierających jego rządy, przeciw opozycji katolickiej. Celem Kulturkampfu było zahamowanie wpływów papieskich i zachowanie „czystości” kultury niemieckiej; jednocześnie Kulturkampf przybrał formę walki o podporządkowanie państwu Kościoła katolickiego (majowe ustawy 1873-75); po wydaleniu 1871 jezuitów z Niemiec papież zerwał 1873 stosunki dyplomatyczne z Niemcami; silny opór całego obozu katolickiego, a zwłaszcza wzrost ruchu socjaldemokratycznego w Niemczech i podjęcie z nim walki, zmusiły Bismarcka do szukania dróg porozumienia z katolikami; nawiązano stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską, złagodzono ustawy majowe; utrzymano jednak m.in. świeckość szkół w Prusach i wpływ państwa na obsadę stanowisk kościelnych. Kulturkampf na ziemiach polskich pod panowaniem pruskim wyraził się w powiązaniu polityki antykościelnej z zaostrzeniem polityki germańskiej (głównie po 1878); w konsekwencji spowodował opór i zjednoczenie całej ludności polskiej w pokojowej walce z niemczyzną. [wg Encyklopedia PWN; https://encyklopedia.pwn.pl, dostęp 02.09.2024]
[31] „Postęp” – czasopismo Chrześcijańsko-Narodowego Stronnictwa Pracy, wydanie: Poznań rok XI, nr 119, 26.05.1990 r. [https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/269632/edition/222235/content; dostęp 29.08.2024].
[32] Obiekt wybudowany w 1884 r. przez browarnika Conrada Lamperta. Od 1921 r. Teatr Powszechny a następnie kino „Apollo”; pasaż pomiędzy ul. Ratajczaka 18 a ul. Piekary.
[33] Wiec opisuje książka pt. „III-ci Wiec Kobiet Wielkopolskich” [file:///C:/Users/p.ruszkowski/Downloads/WA248_92151_F-22-957_trzeci-wiec-kobiet_o.pdf; dostęp 02.09.2024] Referat M. Mager „Swój do swego”, str. 48-59.
[36] Faktor – pośrednik, wg dzisiejszej nomenklatury – słup (człowiek o polskim obywatelstwie podstawiony dla dokonania transakcji dla obcokrajowca).
[37] Frymark – dawniej: handel zamienny lub czynienie przedmiotem handlu bądź targu czegoś, co nie powinno być źródłem zysku.
[38] Landsmann – osadnik, przybysz z obcego kraju.
[39] Patrz: Dorota Molińska – kwartalnik naukowy „Quart” nr 2-2021, str. 112-129 „Pierwsza i zarazem największa kolonia pracownicza w Marchii Wschodniej”.
[40] Tygodnik Polityczny i Literacki, ilustrowany 20.11.1904 r., R. 8, nr 47 [http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/edition/259466/content].
[41] Biogram Edwarda Magera znajduje się w tymże roczniku na str. xx
[42] Wg „Rejestr osób opuszczających gminę Lasek lata1932-1936” sygnatura: 53/4423/0/5/169, s. 27, poz. 630 [RHML – Lasek opuszczający (1932-1936)].
Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Historii i Współczesności Miasta LUBOŃ – LIVE Stream
Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Historii i Współczesności Miasta LUBOŃ – LIVE Stream
Międzyszkolny Konkurs wiedzy o historii i współczesności miasta LUBOŃ – z okazji 70-lecia ustanowienia Miasta
PYTANIA KONKURSOWE
1. W którym wieku powstała nieobronna osada Lubom? Odp. Około VII w n.e.
2. Kto był założycielem osady znanej dziś jako Luboń? Odp. Polanin o imieniu Lubom.
3. Jak brzmiała pełna nazwa polskiej szkoły rolniczej, której inauguracja odbyła się15 listopada 1870 r. w Żabikowie? Odp. Wyższa Szkoła Rolnicza im. Haliny; (została założona przez Augusta hr. Cieszkowskiego; była wówczas jedyną szkołą wyższą w całym zaborze pruskim).
4. Co wytwarzały dwie fabryki powstałe w Luboniu w latach 1903-1904? Odp. Drożdże i przetwory ziemniaczane.
5. Podaj liczbę osób zamieszkujących wieś Luboń pod koniec XIX w.?, (granica błędu 20 osób). Odp. 234 osób.
6. Jak brzmi tytuł czasopisma, określanego jako „Niezależny Miesięcznik Mieszkańców”, wychodzącego w Luboniu co miesiąc przez wiele lat od 1990 roku? Podaj datę do której czasopismo było wydawane. Odp. „Wieści Lubońskie”, ukazujące się do grudnia 2019 roku; (redaktorem naczelnym był Piotr Paweł Ruszkowski).
7. Podaj dokładną datę i okoliczności śmierci ks. Stanisława Streicha, pierwszego proboszcza Parafii pw. św. Jana Bosko. Odp. Został zastrzelony przez komunistę w lubońskim kościele przy ul. ks. Streicha, podczas Mszy św dla dzieci. – 27 lutego 1938 r.
8. W jakim okresie funkcjonował obóz karno-śledczy w Żabikowie? Odp. Od 5 czerwca 1943 do 20 stycznia 1945 r.
9. Co było przyczyną wywiezienia do obozu w Oświęcimiu i jego śmierci autora pomnika „Siewcy” – Marcina Rożka? Odp. Odmówił wykonania popiersia Adolfa Hitlera.
10. Czyja to biografia? Był synem ziemianina. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim i w Berlinie. W 1838 obronił doktorat z filozofii w Heidelbergu. Po studiach odbył kilkuletnią podróż po Europie. W 1840 powrócił do kraju i gospodarował w Surhowie (woj. lubelskie), by w 1842 przenieść się na stałe do Wierzenicy koło Poznania. W 1870 założył Wyższą Szkołę Rolniczą w Żabikowie, której nadał imię zmarłej w 1861 żony Haliny. Gdzie w Luboniu znajduje się ulica jego imienia? Odp. August hr. Cieszkowski; (ulica Cieszkowskiego biegnie od ul. Okrzei do ul. Dworcowej w pobliżu dworca kolejowego).
11. Wymień nazwy przynajmniej dwóch lubońskich chórów funkcjonujących w przeszłości. Odp. Chór „Bard”, chór „Harmonia”, koło śpiewu im. I. J. Paderewskiego „Paderewski”.
12. Podaj dokładną datę otrzymania przez Luboń praw miejskich, tym samym utworzenia miasta. Odp. 7 października 1954 r. podpisano rozporządzenie, a 13 listopada 1954 r. rozporządzenie to oficjalnie opublikowano w Dzienniku Ustaw, co oznaczało datę jego wejścia w życie. (dla odpowiedzi obie daty są poprawne)
13. Jak brzmi nazwa pomnika usytuowanego na Placu Edmunda Bojanowskiego? W którym roku powstał? Odp. Znicz-Pamięci-Pokoju, powstał w 1988 r.
14. Jakie zakłady przemysłowe powstały w Luboniu na początku XX w.? Odp. Krochmalnia i Drożdżownia, Fabryka Chemiczna (Milcha, później Romana Maya) produkująca nawozy fosforowe, obecnie „Luvena” S.A.; (na bazie krochmalni po II wojnie światowej powstało nie istniejące dziś Wielkopolskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Ziemniaczanego).
15. Jaką powierzchnię zajmuje miasto Luboń? Odp. ok. 13,5 km².
16. Od kiedy obowiązuje obecny herb Lubonia? Odp. Od czerwca 2000 r.
17. Co symbolizuje herb miasta Luboń? Odp. Herb jest podzielony na 2 pola. I pole – orzeł Przemysła II na czerwonym tle (jako symbol Wielkopolski); II pole – 3 kamienie szlachetne (symbol 3 wsi, z których powstało miasto Luboń), zieleń II pola symbolizuje rolnicze pochodzenie.
18. Rozwiń skrót WPPZ. Odp. Wielkopolskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Ziemniaczanego, obecnie nie istniejące.
19. Gdzie znajduje się ten głaz?
Odp. Przy kościele św. Jana Pawła II.
20. Kim był Edmund Bojanowski? Odp. Ziemianin, działacz społeczny, twórca ochronek wiejskich, pedagog, założyciel zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Marii Panny, błogosławiony Kościoła Katolickiego. Od roku 2023 jest patronem miasta Luboń.
21. Ilu radnych zasiada w Radzie Miasta Luboń? Odp. 21 radnych. 22. Na przełomie XIX i XX wieku na terenie obecnego Lubonia powstały cegielnie produkujące z wydobywanej na miejscu gliny cegłę, dachówkę i inne wyroby. Ile ich było? Podaj lokalizację przynajmniej dwóch z nich. Odp. Powstały 3 cegielnie: przy ul. Powstańców Wielkopolskich (cegielnie „Królewska”), przy ul. Źródlanej (cegielnia Fechnera) i przy ul. Niezłomnych (cegielnia Suwalskiego).
23. Ile jest parafii w Luboniu? Odp. 4 parafie; (par. św. Barbary, par. św. Jana Bosko, par. św. Maksymiliana Kolbe, par. św. Jana Pawła II).
24. Nad jaką rzeką leży Luboń. Odp. Nad Wartą.
25. Z jakich miejscowości powstało miasto Luboń? Która z nich była największa? Odp. Z połączenia 3 wsi: Luboń, Lasek i Żabikowo. Największe było Żabikowo.
26. Jaka jest odległość z Lubonia (od Placu E. Bojanowskiego) do centrum Poznania (do ronda „Kaponiera? (granica błędu 2 km) Odp. Ok. 10 km.
27. Ile trwa podróż pociągiem z Lubonia do stacji Poznań Gł.? (granica błędu 2 min.) Odp. 9 min.
28. Wymień przynajmniej 3 placówki (instytucje) kultury w Luboniu? Odp. Biblioteka Miejska, Ośrodek Kultury, Muzeum Martyrologiczne w Żabikowie, Repozytorium Historii Miasta Luboń, Luboński Ośrodek Sportu i Rekreacji.
29. Jak nazywa się rzeczka która płynie przez Luboń z Szacht na Świerczewie do rzeki Warty? Odp. Strumień Junikowski; (uchodzi do Warty pomiędzy ul. Jachtową a ul. Nad Wartą).
30. Jaką poprzednią nazwę nosił Plac Edmunda Bojanowskiego? Odp. Plac Wolności.
31. W ilu kierunkach jeżdżą pociągi osobowe ze stacji Luboń k. Poznania? Odp. W 3. kierunkach: północnym do Poznania, w południowym do Wrocławia i południowo-zachodnim w kierunku Wolsztyna.
32. Grzegorz Nowak mieszkaniec naszego miasta na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie w roku 1980 zdobył brązowy medal olimpijski. W jakiej dyscyplinie? Odp. W wioślarstwie; (Grzegorz Nowak urodził się w Luboniu 1 listopada 1954 r., jest więcej równolatkiem naszego miasta).
33. Co przedstawia grafika?
Odp. Zespół zabudowy fabrycznej Drożdżowni Sinnera, wybudowany w roku 1904. Po lewej stronie budynki mieszkalne dla kadry inżynierskiej, budowane w ramach budowy fabryki. W tle rzeka Warta.
34. Co przedstawia zdjęcie?
Odp. Poewangelicki kościół, obecnie parafialny Parafii pw. św. Barbary z plebanią, zlokalizowany przy Placu Edmunda Bojanowskiego.
35. Rozwiń skrót PZNF. Odp. Poznańskie Zakłady Nawozów Fosforowych; (wcześniej Fabryka Chemiczna z początków XX w., obecnie Luvena S.A.)
36. Kogo upamiętnia ,,ławeczka’’ pokazana na zdjęciu?
Odp. Bł. Edmunda Bojanowskiego z dziećmi.
37. Co to za budynek?
Odp. Wyższa Szkoła Rolnicza im. Haliny – dawna szkoła wyższa, założona przez Augusta hr. Cieszkowskiego we wsi Żabikowo, która była wówczas jedyną polską szkołą wyższą w zaborze pruskim. Znajduje się przy obecnej ul. Powstańców Wielkopolskich.
38. Przy jakiej ulicy znajduje się Ośrodek Kultury? Odp. Przy ulicy Sobieskiego.
39. Co przedstawia zdjęcie?
Odp. Domy kolonii mieszkalnej dawnej fabryki chemicznej, wybudowane w latach 1909-1914; (zespół budynków powstał w ramach budowy fabryki i obecnie jest obiektem zabytkowym, prawnie chronionym).
40. Co przedstawia zdjęcie?
Odp. Budynek Zakładów Chemicznych, wybudowany w latach 1909-1914. Rozebrany w 1966 r.
41. Co przedstawia to zdjęcie?
Odp. Kościół św. Jana Pawła II, zlokalizowany przy ul. Źródlanej.
42. Jakie kluby piłkarskie działają w Luboniu? Wymień co najmniej 4. Odp. Luboński FC – klasa okręgowa, Stella Luboń – klasa A, Uczniowski Klub Sportowy Power Bad (badminton), UKS Jedynka Luboń – Uczniowski Klub Sportowy, działający przy SP nr 1, Pogrom Luboń – klasa B, Klub Sportów Walki VALOR (MMA), ANKOS MMA Luboń, Luboński Klub Tenisa Stołowego.
43. Co mieści się w tym budynku?
Odp. Wnętrze dawniej hali Zakładów Nawozów Fosforowych tzw. hala Poelziga, obecnie zakład LUVENA.
44. Podaj nazwę pomnika i kto jest jego autorem?
Odp. Pomnik Siewcy, którego autorem jest rzeźbiarz Marcin Rożek; (pomnik wybudowano w roku 1929).
45. Przy jakiej ulicy znajduje się dawny folwark Augusta hr. Cieszkowskiego? Odp. Przy ul. Powstańców Wielkopolskich 18, obecnie dojście od ul. Puszkina.
46. W Zakładach Ziemniaczanych (WPPZ), a dokładnie w dekstryniarni, miała miejsce jedna z najpoważniejszych w czasach tzw. Polski Ludowej (PRL-u) i największa w historii naszego miasta katastrofa. Podaj dokładną datę tego zdarzenia. Ile osób zginęło w tej katastrofie a ilu zostało rannych? Odp. Katastrofa miała miejsce 22 lutego 1972 r. Śmierć poniosło 17 osób i 10 zostało rannych.
47. Kogo upamiętnia dzwon o imieniu „Stanisław” wiszący na wieży kościoła pw. św. Jana Bosko? Dlaczego ta osoba została w ten szczególny sposób upamiętniona? Odp. Dzwon upamiętnia ks. Stanisława Streicha zastrzelonego podczas Mszy św. 27 lutego 1938 roku.
48. Podaj wiek, z którego pochodzą najstarsze zapisy świadczące o istnieniu wsi Żabikowo, Luboń i Lasek, które po połączeniu w 1954 r., stanowią dzisiejsze miasto? Odp. Żabikowo – II poł. XIII w. (ok. 1284 r.); Luboń – I poł. XIV w. (ok. 1316 r.); Lasek – połowa XVIII w. (przed 1756 r.)
49. Kiedy najprawdopodobniej założona została najstarsza osada na terenach dzisiejszego Lubonia? Odp. Najstarsza osada datowana jest na przełom VIII i IX wieku. Z tej warstwy pochodzą szczątki chat słupowych, paleniska, ostroga wczesnośredniowieczna oraz spory zbiór prawie całkowicie zachowanych naczyń ceramicznych.
50. Jaką funkcję sprawował płk Henryk Kowalówka, zamordowany na terenie Niemieckiego Obozu Karno – Śledczego w Żabikowie. Jaki miał konspiracyjny pseudonim? Odp. Płk Henryk Kowalówka (1897-1944), ps. „Zrąb” był komendantem Okręgu Poznań Armii Krajowej.
51. Kiedy dokładnie Żabikowo zostało zajęte przez Niemców w 1939 r. po napaści na Polskę? Odp. 12.09.1939 r.
52. W jakich latach, w okresie II wojny światowej, działał niemiecki obóz karno – śledczy w Żabikowie? Odp. W latach 1943 – 1945; (był on przeznaczony głównie dla Polaków, funkcjonował równolegle z obozem Fort VII w Poznaniu, którego był przedłużeniem).
53. Kto był pierwszym dyrektorem Wyższej Szkoły Rolniczej im. Haliny w Żabikowie? Odp. dr Juliusz Leon Au.
54. Kiedy przekazano folwark żabikowski Augusta hr. Cieszkowskiego na rzecz Uniwersytetu Poznańskiego w Poznaniu? Odp. 9. 07. 1919 r.
55. Komu zostały poświęcone lubońskie „ dęby pamięci”? Ile ich jest? Odp. Oficerom polskim, których zamordowano na rozkaz Stalina w ramach zbrodni określanej jako „zbrodnia katyńska” (w Katyniu, Charkowie i Miednoje wiosną 1940 r.), którzy byli związani z miastem Luboń. Dębów jest 6 – upamiętniają sześciu zamordowanych „katyńczyków związanych z Luboniem.
56. Ile szkół podstawowych jest w Luboniu? Jakie imiona noszą szkoły podstawowe w Luboniu (wymień co najmniej 3 obecnych patronów)? Odp. W Luboniu jest 7 szkół podstawowych (6 publicznych i 1 prywatna): Szkoła Podstawowa nr 1 im. bł Edmunda Bojanowskiego, Szkoła Podstawowa nr 2 im. Augusta hr. Cieszkowskiego, Zespół Szkół im. Kryptologów Poznańskich (SP3 i LO), Szkoła Podstawowa nr 4 im. prof. Adama Wodziczki, Szkoła Podstawowa nr 5 im. św. Jana Pawła II, Katolicka Szkoła Podstawowa nr 6 im. ks. Franciszka Blachnickiego, Szkoła Podstawowa im. św. Filipa Neri (prywatna).
57. Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe Forum Lubońskie im. Augusta hr. Cieszkowskiego zainicjowało i podjęło w Luboniu akcję sadzenia „dębów pamięci” ofiar zbrodni katyńskiej – zamordowanych wiosną 1940 r. polskich oficerów, którzy byli związani z Luboniem. W których miejscach w Luboniu posadzone są „dęby pamięci”? Wymień przynajmniej 4 lokalizacje. Odp. Zostały posadzone w 6 punktach miasta: na cmentarzu parafialnym w Żabikowie (Edmund Moenke), przy kościele pw. św. Jana Bosko w Luboniu (Antoni Marcinkowski), na cmentarzu komunalnym przy ul. Armii Poznań (Roman Rymsza), przy Katolickiej Szkole Podstawowej nr 6 w Luboniu (Wincenty Pujanek), przy kościele św. Jana Pawła II (Adam Malinowski) i na skwerze przy Ośrodku Kultury (Adam Siebert).
58. Na terenie Lubonia istnieje kilkanaście pomników, które upamiętniają określone zdarzenie historyczne lub znaną osobę, a także rzeźb terenowych. Wymień przynajmniej 3 z nich z tytułu, podając także lokalizację. Odp. 1) „Siewca”, autor: Marcin Rożek, rzeźbiarz i malarz, rok 1929; lokalizacja: Park Siewcy, róg ul. Armii Poznań i Romana Maya; 2) „Ławeczka bł. Edmunda Bojanowskiego” patrona miasta, autor: Piotr Garstka, rok 2014; lokalizacja: Plac bł. Edmunda Bojanowskiego; 3) „Nigdy Wojny”, autor: Józef Gosławski, rzeźbiarz, rok 1959; lokalizacja: teren obozu karno-śledczego w Żabikowie; 4) Pomnik dla upamiętnienia ofiar obozu karno-śledczego w Żabikowie („Ginęli za Polskę, żyją w naszych sercach i umysłach”), autor: Ryszard Skupin, rok 1974; lokalizacja: teren obozu żabikowskiego; 5) „Znicz Pamięci Pokoju”, autor: Irena Rosińska, rok 1988; lokalizacja: Plac bł. Edmunda Bojanowskiego; 6) „Świadectwo Miłości”, autor: Andrzej Biernacki, rzeźbiarz; lokalizacja: Wzgórze św. Jana Pawła II (w pobliżu Ronda Żabikowskiego); 7) Pamięci ofiar wybuchu dekstryny, lokalizacja: teren nie istniejącego Wielkopolskiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Ziemniaczanego przy ul. Armii Poznań; 8) „Krzyż Milenijny”, autor: Juliusz Malepszak, architekt, rok 2001; lokalizacja: róg ul. Powstańców Wlkp. i Puszkina; 9) Krzyż i głaz z tablicą – w hołdzie Janowi Pawłowi II; lokalizacja: Wzgórze Jana Pawła II (Park Papieski); 10) „Tu es Petrus” – głaz z krzyżem, lokalizacja: róg ul. Źródlanej i ul. Łącznik (przy kościele pw. św. Jana Pawła II); 11) „Trudy pracy” (zwany także „Ślimak”), autor: Benedykt Kosznia, rok 1989; lokalizacja: przy Ośrodku Kultury przy ul. Sobieskiego; 12) „Ręka”, autor: Andrzej Jarzębowski, rok 2000; lokalizacja: skwer przy OSP, róg ul. Żabikowskiej i Kościuszki; 13) „Rozkwit”, autor: Krzysztof Jakubik, 14) Św. Maksymilian Kolbe – postać stojąca, autor: Alina Nowak, rok 2019; lokalizacja: ul. Sobieskiego, przed kościołem pw. św. Maksymiliana Kolbe; 15) Pomnik – „Żywe Dęby” lub „Dęby Katyńczyków”– dla upamiętnienia lubońskich „katyńczyków” (6 dębów w różnych lokalizacjach, lata 2011-2022); lokalizacja: przy kościele św. Jana Bosko (ul. ks. Streicha), na cmentarzu parafialnym w Żabikowie (ul. Cmentarna), na cmentarzu komunalnym (ul. Armii Poznań), skwer przed Ośrodkiem Kultury (ul. Sobieskiego), przy kościele św. Jana Pawła II (ul. Źródlana), przy Katolickiej Szkole Podstawowej nr 6 (Plac bł. E. Bojanowskiego). 59. W którym roku August hrabia Cieszkowski nabył majątek (folwark) w Żabikowie? Odp. W 1863 r.
60. W którym roku osiedlili się w Luboniu pierwsi osadnicy z Bambergu? Odp. W 1719 r., (tzw. „Bambrzy”).
61. Do której parafii należały w latach zaboru pruskiego wsie Lasek, Luboń i Żabikowo? Odp. Do Parafii św. Floriana w Wirach.
62. Żona hrabiego Cieszkowskiego była patronką szkoły rolniczej w Żabikowie. Jak miała na imię? Odp. Halina.
63. W ciągu której ulicy w Luboniu są dwa ronda? Odp. Aleja Jana Pawła II; (jest ona częścią tzw. nowego centrum Lubonia).
64. Kim był Ludwik Boczoń (1883-1960)? Odp. Był nauczycielem i kierownikiem SP nr 1, posłem na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Twórcą osady Bocianowo i spółdzielni budowlanej „Osada”.
65. Kim był Antoni Marcinkowski (1893-1940)? Odp. Powstańcem wielkopolskim, dyrektorem Zakładów Przemysłu Ziemniaczanego w Luboniu, kapitanem Wojska Polskiego, zamordowanym w Katyniu w kwietniu 1940 roku.
66. Podaj pełną nazwę rocznika wydawanego w formie książkowej przez stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe „Forum Lubońskie” im. Augusta hr. Cieszkowskiego. Odp. „Rocznik Historyczny Lubonia”; (do tej pory ukazało się 7 tomów Rocznika).
67. Miasto Luboń zostało utworzone w roku 1954 z połączenia 3 wsi. Która z nich liczyła wówczas najwięcej mieszkańców? Odp. Żabikowo; (wieś Żabikowo liczyła najwięcej mieszkańców i była największa pod względem powierzchni).
68. Jak się nazywał i w którym roku został rozebrany budynek na miejscu którego znajduje się obecnie supermarket spożywczy „Netto”, znajdujący się u zbiegu ulic Żabikowskiej i 11 Listopada? Odp.: Była to karczma (oberża) Żabikowska, która została rozebrana w 2010 r.
69. Co mieści się w tym budynku?
Odp. Biblioteka Miejska; (przy ul. Żabikowskiej 42).
70. W jakim miejscu (budynku) jest siedziba lubońskiej straży miejskiej? Odp. W budynku dworca kolejowego w Luboniu, przy ulicy Dworcowej 1.
71. Kto jest patronem Miasta Luboń? Od którego roku? Odp. Bł. Edmund Bojanowski, ustanowiony patronem Lubonia w 2023 r.
72. Jakie w Luboniu mamy ulice noszące nazwiska władców Polski? Wymień przynajmniej jednego z nich. Odp. Władysław Jagiełło, Stefan Batory.
73. W otulinie jakiego Parku Narodowego położony jest Luboń? Czy został on utworzony przed ustanowieniem miasta Luboń? Odp. W otulinie Wielkopolskiego Parku Narodowego. Park został utworzony w roku 1957, czyli już po ustanowieniu miasta Luboń.
74. Luboń to największa czy najmniejsza gmina w Powiecie Poznańskim? Odp. Najmniejsza; (Luboń jest gminą miejską; w Powiecie Poznańskim są 2 gminy miejskie – Luboń i Puszczykowo, poza tym 8 gmin miejsko-wiejskich i 7 gmin wiejskich – łącznie 17 gmin).
75. Jaka była liczba organizacji pozarządowych zarejestrowanych na terenie miasta Luboń na dzień 31.12.2023 r.? Można pomylić się o 5. Odp. 36 organizacji.
76. Luboński Szlak Architektury Przemysłowej powstał w 2015 roku jako wspólna inicjatywa: Urzędu Miasta Luboń, Ośrodka Kultury w Luboniu, Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej oraz lubońskich przedsiębiorców – właścicieli fabryk. Co można zobaczyć na szlaku? Wymień przynajmniej 2 ważne punkty tego szlaku. Odp. Na Szlaku można zobaczyć między innymi: dawną fabrykę drożdży z początku XX wieku, której architektura nawiązuje do stylów „rycerskich”: romańskiego i gotyckiego, monumentalną halę zaprojektowaną przez Hansa Poelziga – słynnego niemieckiego architekta, a także miejsca związane z codziennym życiem Lubonia: zabytkową szkołę, dworzec kolejowy i osiedla przyfabryczne; (podczas wycieczki tym szlakiem uczestnicy poznają ponad 100-letnią historię związaną z powstaniem lubońskich fabryk).
77. Szachty– leżące na granicy Lubonia i Poznania, są potoczną nazwą stawów na terenie dawnych cegielni. Łączna liczba zbiorników wodnych wynosi 40. Ile z nich leży na terenie Lubonia? Odp. Na terenie Lubonia położony jest jeden staw – Staw Edy, pozostałe znajdują się na terenie Poznania.
78. Na terenie Lubonia zostały objęte formą ochrony przyrody pomnikowe aleje. Jakie drzewa chronią? Odp. W Luboniu znajdują się pomnikowe aleje lipowe; (lipy rosną przy ul. Poniatowskiego, ul. Szkolnej, ul. Klonowej, ul. Kołłątaja, ul. Lipowej, Pl. E. Bojanowskiego oraz ul. 11 Listopada).
79. Jaka lubońska instytucja posiada następujący adres swojej strony internetowej: https://repozytorium.lubon.pl/dlibra ? Odp. Jest to adres strony internetowej Repozytorium Cyfrowego Historii m. Luboń; (gdzie jest wiele interesujących materiałów, tekstów, skanów i zdjęć dawnych dokumentów, pamiątek, zabytków i widoków historycznego Lubonia).
80. Podaj nazwisko autora licznych historycznych opracowań dotyczących obszaru miasta Luboń, w tym książek takich jak: „Żabikowo Dzieje wsi i Fundacji Augusta Cieszkowskiego”, „Wykopaliska archeologiczne w Luboniu”, „Luboń i okolice, dzieje osadnictwa i 9 parafii”? Odp. Dr Stanisław Malepszak.
Podczas audiencji udzielonej 23 maja 2024 r. prefektowi Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych kard. Marcello Semeraro Ojciec Święty Franciszek zezwolił na promulgowanie dekretu potwierdzającego męczeństwo (Decretum super martyrio) Sługi Bożego ks. Stanisława Streicha, który otwiera drogę do jego beatyfikacji. Najprawdopodobniej odbędzie się ona w 2025 r. w Poznaniu.
Dnia 7 maja br. odbyło się w Rzymie zebranie zwyczajne kardynałów i biskupów Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych dotyczące męczeństwa ks. Stanisława Streicha. Sprawa beatyfikacyjna kandydata na ołtarze została przedstawiona przez kard. Stanisława Ryłko. Członkowie dykasterii otrzymali zbiór dokumentów (Positio) na temat Sługi Bożego – jego życia, sławy świętości i męczeństwa z nienawiści do wiary chrześcijańskiej (in odium fidei) oraz sprawozdanie i wyniki głosowania (Relatio et vota Congressus peculiaris) dyskusji teologicznej na ten temat z 21 listopada 2023 r.,której wynik był jednogłośnie pozytywny. Ocena zwyczajnego zebrania kardynałów i biskupów również była pozytywna, a sprawa beatyfikacyjna została skierowana do papieża, który ma wyłączne prawo aprobaty męczeństwa za wiarę Sług i Służebnic Bożych. Podpisany przez papieża Franciszka 23 maja br. dekret o męczeństwie ks. Stanisława Streicha zostanie opublikowany w urzędowym piśmie Stolicy Apostolskiej – Acta Apostolicae Sedis.
Ksiądz Streich to kapłan zamordowany z pobudek religijnych 27 lutego 1938 r. podczas mszy św. dla dzieci w kościele parafialnym w Luboniu k. Poznania. Według świadków zdarzenia po oddaniu kilku strzałów w twarz i w plecy zabójca krzyczał z ambony: „Niech żyje komunizm!”. Pogrzeb księdza stał się manifestacją uczuć religijnych kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców Wielkopolski. „Dziś strzał ten ugodził w sługę ołtarza – ale czy nie słyszymy haseł idących z Kremla, głoszonych cynicznie przez urzędowych reprezentantów, iż dążeniem ekspozytur komunizmu jest wszcząć pożar we wszystkich krajach i państwach!?” – pytał retorycznie tuż po zabójstwie ks. Streicha na antenie Polskiego Radia abp lwowski obrządku ormiańskiego Józef Teodorowicz. Grób ks. Streicha był odtąd otaczany kultem, a od 2017 r. toczył się proces beatyfikacyjny wszczęty z inicjatywy abp.Stanisława Gądeckiego. Postulatorem procesu jest ks. Wojciech Mueller.
ks. Stanisław Streich
Stanisław Streich urodził się 27 sierpnia 1902 r. w Bydgoszczy. Po maturze przyjęto go do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, które ukończył 6 czerwca 1925 r. przyjmując święcenia kapłańskie. W latach 1925−1927 był kapelanem sióstr elżbietanek oraz uczył religii w jednej z poznańskich szkół handlowych. W 1927 r. został wikariuszem w parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa i św. Floriana w Poznaniu, gdzie dał się poznać jako dobry kaznodzieja.Rok później wyjechał do Koźmina, aby nauczać religii w męskim seminarium nauczycielskim, a od 1929 r. objął wikariat w parafii pw. Bożego Ciała w Poznaniu. Od początku 1932 r. był wikariuszem w poznańskiej parafii pw. św.Marcina, a od 1 lipca 1933 r. objął parafię w Żabikowie. Od razu podjął starania o wzniesienie w Luboniu nowego kościoła. W 1935 r. została erygowana − wyodrębniona z parafii pw. św. Barbary − parafia pw. św. Jana Boskow Luboniu. 1 października 1935 r. ks. Streich został jej pierwszym proboszczem. 27 lutego 1938 r. odprawiał Mszę św.dla dzieci. Po odejściu od ołtarza skierował się ku ambonie, aby przeczytać Ewangelię oraz wygłosić kazanie. W tym momencie zza pleców dzieci wyskoczył mężczyzna i dwukrotnie strzelił do księdza: trafił go w twarz, druga kula utkwiła w niesionym przez niego ewangeliarzu. Ksiądz Stanisław padł, a morderca zbliżył się i oddał jeszcze dwa strzały w plecy. 3 marca odbył się pogrzeb zamordowanego kapłana, w którym uczestniczyło dwadzieścia tysięcy osób. Po Mszy św. ciało męczennika złożono do grobu przy kościele.
Proces beatyfikacyjny ks. Stanisława Streicha na szczeblu diecezjalnym trwał od 28 października 2017 r. do 13kwietnia 2019 r. W trakcie etapu rzymskiego procesu beatyfikacyjnego 21 listopada 2023 r. w Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie odbyła się dyskusja Komisji Teologów, tzw. Kongres Szczególny Konsultorów Teologów, nad Positiow sprawie męczeństwa ks. Stanisława Streicha. Wynik obrad był jednogłośnie pozytywny, a to oznacza, że teolodzy wyznaczeni przez Dykasterię zgodzili się co do tego, że Sługa Boży poniósł męczeństwo za wiarę.
20 stycznia 2024 r. w Luboniu dokonano ekshumacji, kanonicznego rozpoznania i przeniesienia doczesnych szczątków Sługi Bożego do kościoła. Poświęcenia sarkofagu ks. Stanisława Streicha dokonał abp Stanisław Gądecki 31 stycznia2024 r. 7 maja 2024 r. odbyło się w Rzymie zebranie zwyczajne kardynałów i biskupów dotyczące męczeństwa ks. Stanisława Streicha. Sprawa beatyfikacyjna kandydata na ołtarze została przedstawiona przez kard. Stanisława Ryłko. Ocena była pozytywna. 23 maja 2024 r. papież Franciszek zezwolił na promulgowanie dekretu potwierdzającego męczeństwo (Decretum super martyrio) Sługi Bożego.
Źródło: https://boskolubon.pl
Film „Ksiądz Stanisław Streich – Pamięć i cześć” Występują świadkowie wg kolejności ukazania się: Marian Drajerczak (1927-2017); Józef Pawlicki (1922-?); Stanisław Malepszak (1927-2023); Stanisława Błażejak (1925-) Inicjatorzy projektu: ks. proboszcz dr Roman Kubicki; prof. Krzysztof Moliński; Paweł Antoni Wolniewicz. Materiały archiwalne: Krzysztof Szumiłowski; Sebastian Linkiewicz; Piotr Paweł Ruszkowski; Przemysław Maćkowiak. W roli księdza Stanisława Streicha: ksiądz Jacek Zjawin Przy produkcji wykorzystano fragmenty prac: Stanisława Malepszaka; Małgorzaty Pryjdy. Realizacja: Joanna Humerczyk (scenariusz); Tomasz Mikurda (montaż); Szymon Wieczorek (lektor). Projekt współfinansowany ze środków Miasta Luboń www.ksiadz-streich.org Izba Pamięci – Dom Parafialny przy ul. Jagiełły
Papież uznał cud do kanonizacji Carla Acutisa i męczeństwo polskiego kapłana – Vatican News
Franciszek otworzył drogę do kanonizacji bł. Carla Acutisa oraz do beatyfikacji polskiego męczennika, ks. Stanisława Kostki Streicha. Oba te nazwiska znajdują się na liście dziewięciu dekretów Dykasterii spraw Kanonizacyjnych zaaprobowanych przez Ojca Świętego. Papież wyraził też zgodę na kanonizację męczenników z Damaszku, którzy zginęli we franciszkańskim kościele w 1860 roku, odmawiając przejścia na islam.
Cud otwierający drogę do kanonizacji Carla Acutisa, miał miejsce we Włoszech w 2022 roku, czyli dwa lata po jego beatyfikacji. Dotyczy 17-letniej wówczas Kostarykanki, która studiowała we Florencji. Po upadku z roweru doznała poważnego uraz głowy i przeszła kraniotomię. Lekarze uznali jej stan za krytyczny informując rodziców, że Valeria w każdej chwili może umrzeć. Tego samego dnia sekretarka matki zaczęła modlić się do bł. Carla Acutisa o zdrowie dla nastolatki, a sześć dni później matka dziewczyny udała się z pielgrzymką do grobu błogosławionego millenialsa, gdzie zostawiła list z prośbą o uratowanie życia córki. Jeszcze tego samego dnia dziewczyna zaczęła samodzielnie oddychać i wróciła jej sprawność w rękach oraz częściowo mowa. Niespełna dwa miesiące po wypadku zupełnie sprawna Valeria wraz z mamą pielgrzymowały do Asyżu dziękując przy grobie bł. Carla za ocalone życie i zdrowie.
Uznanie męczeństwa otwiera z kolei drogę do beatyfikacji pochodzącego z Bydgoszczy ks. Stanisława Kostki Streicha. Został on zamordowany w 27 lutego 1938 roku podczas odprawiania Mszy św. w kościele parafialnym w Luboniu przez komunistę, przybyłego parę lat wcześniej z Rosji. Morderca wbiegając na ambonę miał krzyczeć: „Niech żyje komunizm!” oraz „Wynoście się z kościoła, to za waszą wolność!”. Oprawca pierwszy strzał oddał w twarz kapłana, dwa następne w plecy, gdy ten leżał już na podłodze parafialnego kościoła. Jedna z kul utkwiła w niesionym przez księdza ewangeliarzu. Uroczystości pogrzebowe, którym przewodniczył kard. August Hlond zgromadziły ponad 20 tys. wiernych z całej Wielkopolski.
ks. Stanisław Streich
Kolejne z zaaprobowanych przez Papieża dekretów Dykasterii spaw Kanonizacyjnych dotyczą cudów za wstawiennictwem bł. Giuseppe Allamano i sługi Bożego Giovanniego Merlini; męczeństwa Marii Maddaleny Bódi oraz uznania heroiczności cnót sług Bożych: Guglielma Gattianiego, Ismaeala Molinero Novillo i Enrica Medi.
Chudzicka Magdalena – s. Adelinda (1884-1907)
W 140. rocznicę urodzin siostry ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety (elżbietanki)
Biogramy sióstr zakonnych opublikowane w tomie 6 Rocznika, spowodowały odzew, który skutkuje uzupełnieniem o kolejny biogram historycznej postaci z Luboniem związanej.
Magdalena Chudzicka – siostra Maria Adelinda pochodziła ze znamienitego lubońskiego rodu Chudzickich. Urodziła się 14 kwietnia 1884 r. w Głuszynie. Była trzecim z trzynaściorga dzieci oraz pierwszą córką Jakuba Chudzickiego (1856-1913) i Barbary z domu Remlein (1856-1923). Ojciec – Jakub, urodzony i zamieszkały w Głuszynie (rodzice: Józef Chudzicki i Marianna Olejniczak) poślubił w 1879 r. w parafii żony pw. św. Floriana w Wirach – Barbarę Remlein (córka Józefa Remleina oraz Magdaleny Heigelmann) urodzoną i zamieszkałą w Luboniu[1]. Starsze rodzeństwo Magdaleny[2] Chudzickiej, późniejszej siostry Adelindy, to: Jakub (junior) (1880-1933)[3], Jan (1881-?)[4]. Młodsze: Katarzyna (1885-?) po mężu Hernes[5], Maria (1888-?) po mężu Łakoma[6], Barbara (1890-1938) po mężu Michalska[7], Józef (1892-1945)[8], brat bez imienia – urodził się martwy w 1893 roku. Wszyscy wyżej wymienieni rodzili się w Głuszynie[9]. Pozostałe rodzeństwo: Stanisław (1895-?), Weronika (1896-1990) po mężu Tritt[10], Jadwiga (1900-1973) po mężu Andrzejewska[11], Florian (1903-1994)[12]i najmłodsza Marta (?-?)[13]rodzili się już w Luboniu. Posiadamy bardzo niewiele informacji o siostrze Magdalenie Chudzickiej. Wiemy, że była w prowincji wrocławskiej sióstr elżbietanek i przyjęła zakonne imię Maria[14] Adelinda.
Odzyskany Zakład Opiekuńczo-Leczniczy Zgromadzenia Sióstr Św. Elżbiety (z lewej), wcześniej budynek nowicjatu i z prawej Dom Prowincjalny, dawniej Dom Generalny Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety. W środku widoczny też zabytkowy pomost nad ulicą łączący dawny dom generalny z nowicjackim fot. Archiwum Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety Prowincji Wrocławskiej
Dom sióstr elżbietanek we Wrocławiu, który jest obecnie siedzibą zarządu prowincjalnego, został założony jako piąta z kolei placówka Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety. Pierwsze siostry przybyły tu w 1857 roku na prośbę hrabiny Pauliny Preysing-Lichtenegg , podejmując opiekę nad biednymi emerytkami w jej zakładzie dobroczynnym. Wkrótce zajmowane lokum okazało się za małe i siostry zakupiły zabudowania przy Gräupnergasse (dziś ul. św. Józefa). Po dokonaniu remontu i koniecznej adaptacji przeprowadziły się tu wraz z 32 podopiecznymi. Wzrastająca liczba podopiecznych, a tym samym potrzeba większej liczby sióstr, stały się przyczyną rozbudowy zajmowanego lokum. Powiększony dom wraz z kaplicą Matki Bożej został poświęcony 8 stycznia 1883 r. W tym samym czasie podjęto starania o wybudowanie osobnego budynku szpitalnego. Mimo korzystnych warunków administracyjno-kościelnych oraz lokalowych wrocławski dom przez 33 lata pozostawał jedną z wielu placówek Zgromadzenia z Domem Macierzystym w Nysie. Dopiero trzy lata po zatwierdzeniu Zgromadzenia przez Papieża Leona XIII – w 1890 r. do Wrocławia przeniesiono zarząd generalny i nowicjat. W tym roku ukończono też budowę szpitala, który został oddany pod opiekę św. Józefowi. Szpital uchodził wówczas za najnowocześniej wyposażony na terenie Wschodnich Niemiec. W 50. rocznicę powstania Zgromadzenia – 27 września 1892 r. – poświęcono kaplicę św. Józefa, która stanowiła połączenie między domem sióstr a szpitalem. Ze względu na wzrastającą liczbę sióstr, a tym samym placówek, 26 kwietnia 1898 r. nastąpił podział Zgromadzenia na prowincje. W jego efekcie dom wrocławski, który był siedzibą zarządu generalnego, stał się jednocześnie domem prowincjalnym, do którego afiliowano 200 placówek. 5 grudnia 1901 r. zakończono budowę domu przeznaczonego na siedzibę nowicjatu, który stanął naprzeciw domu generalnego. Potrzeba wybudowania osobnego domu nowicjackiego była paląca, gdyż w tym czasie rocznie o przyjęcie do Zgromadzenia prosiło ok. 100 kandydatek. Prawdopodobnie w tej grupie była też lubonianka Magdalena Chudzicka. Po ukończeniu tego obiektu przystąpiono do budowy pomostu nad ulicą, łączącego domy: generalny i nowicjacki. Projekt sfinalizowano w 1902 r. W tymże roku, 9 lutego, dzięki długotrwałym staraniom Zgromadzenia, władze miasta dokonały zmiany nazwy ulicy, przy której wznosił się dom generalny z Gräupnergasse[15] na ul. św. Józefa. Dramatycznym doświadczeniem nie tylko dla prowincji wrocławskiej sióstr elżbietanek, ale całego Zgromadzenia, były późniejsze działania wojenne 1939-1945. Szczególnie podczas oblężenia Wrocławia od stycznia do maja 1945 r., 2.04.1945 r., w wyniku zmasowanego ataku bombowego, został zburzony szpital, dom generalny oraz częściowo dom nowicjatu. Powojenny czas w PRL-owskiej rzeczywistości obfitował w szereg kolejnych problemów. Wiele opuszczonych przez siostry placówek filialnych, podczas repatriacji zajmowanych było przez nowo przybyłą na te tereny ludność. Zmniejszyła się też liczba sióstr (część pochodzenia niemieckiego wyjechała do Niemiec). Z państwowych placówek, w których siostry pracowały, zaczęto je wyrzucać, odbierano i upaństwawiano domy, a klasztorne mienie rozgrabiono. Ostatecznie siostry elżbietanki wrocławskie wywieziono do obozów w: Gostyniu, Kobylinie i Dębowej Łące (lata 1953-1956). Sytuacja zmieniła się dopiero po 1989 roku. Prowincji wrocławskiej udało się odzyskać prawo do niektórych wcześniej odebranych domów. M.in. odzyskano budynek nowicjatu, w którym po gruntownym remoncie znajduje się dziś Zakład Opiekuńczo-Leczniczy. Sąsiaduje ze znajdującym się po przeciwnej stronie ulicy Domem Prowincjalnym Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety (dawniej Dom Generalny).
Nawa główna XIX-wiecznej kaplicy elżbietanek z obrazem św. Józefa namalowanym przez Hieronima Richtera, znajdującym się w nastawie ołtarzowej, przed którym z pewnością modliła się lubonianka – siostra Adelinda Chudzicka fot. s. Felicyta Szewczyk CSSE [http://www.nowezycie.archidiecezja.wroc.pl, dostęp 8.12.2022 r.]
Pochodząca z Lubonia siostra Adelinda – Chudzicka Magdalena, świadek tworzącej się wrocławskiej historii nowicjatu i szpitala sióstr elżbietanek na początku XX wieku, zmarła we Wrocławiu 17 lutego 1907 roku, mając niespełna 23 lata. Tam też została pochowana 20 lutego 1907 r. W archiwum Zgromadzenia we Wrocławiu, z powodu zawirowań wojennych i późniejszych, nie zachowały się dokumenty z danymi biograficznymi, takimi jak np.: kiedy wstąpiła do zgromadzenia i w jakich latach przebywała w nowicjacie; kiedy złożyła śluby, w tym także wieczyste; czym się zajmowała (jaką pełniła posługę lub w jakim kierunku się szkoliła) oraz co było przyczyną śmierci w tak młodym wieku? W archiwum Zgromadzenia zachował się z tamtych lat jedynie wykaz sióstr zmarłych w latach 1842-1914, wśród których jest lubonianka. Możemy domniemywać, że Magdalena Chudzicka wstąpiła do zakonu w 1902 r., bowiem wymóg ukończenia 18 lat wprowadziły dla nowicjuszek władze zaborcze. Tak więc jedynie pięć lat przebywała w zgromadzeniu, w tym czas formacji – nowicjatu. Gdy umarła, musiała być krótko po ślubach (i raczej jeszcze nie wieczystych?). Nie posiadamy też zdjęcia siostry Adelindy Chudzickiej. Według przekazów rodzinnych, dowiadujemy się, że po śmierci młodziutkiej jeszcze córki – matka Barbara Chudzicka z d. Remlein (siostra sołtysa Lubonia – Andrzeja Remleina) pojechała do Wrocławia i zabiegała o zwrot części posagu, jaki rodzina wniosła, gdy Magdalena wstępowała do zakonu. Czy skutecznie, tego też nie wiemy.
Nekrolog (12,5×20 cm) siostry Marii Adelindy Chudzickiej z 1907 r. (błędnie podane miejsce urodzenia – Pluszyna zamiast Głuszyna) z modlitwą za duszę służebnicy Marii Adelindy oraz informacją o pogrzebie ze zbiorów Mirosławy Maćkowiak
Na podstawie: informacji Mirosławy Maćkowiak – wnuczki Jakuba Chudzickiego (juniora), córki Barbary z d. Chudzickiej i Franciszka Nawrockich; historia wrocławskiej prowincji z publikacji – https://elzbietanki.wroclaw.pl [dostęp 07.12.2022 r.]; informacji siostry M. Lucyny csse z Archiwum Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety Prowincji Wrocławskiej.
Piotr Ruszkowski Repozytorium Historyczne Miasta Luboń
[1] Archiwum Państwowe w Poznaniu (APP), USC Poznań, sygnatura: 1927/3/22, skan 53.
[2] Imię świeckie potwierdzone przez Archiwum Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety Prowincji Wrocławskiej.
[3] Jakub (junior) ożenił się w 1904 r. z Barbarą z d. Kaiser (1882-1959), mieli 11 dzieci.
[4] Jan ożenił się w 1909 r. z Józefą Wachowiak (1887-?), mieli 8 dzieci.
[5] Mąż Katarzyny – Władysław Hernes (1885-?), mieli prawdopodobnie 9 dzieci.
[6] Mąż Marii – Adam Łamomy (1882-1953), mieli 5 dzieci.
[7] Mąż Barbary – Antoni Michalski (1890-1971), mieli 5 dzieci.
[8] Józef ożenił się z Julianną Czechowską (?-1957), mieli 1 syna.
[9] Głuszyna – wieś duchowna – własność biskupstwa poznańskiego. Najstarsze wzmianki o wsi pochodzą z Kronik Jana Długosza – wymienia ją przy okazji opisu najazdu Krzyżaków w 1331 r. na Wielkopolskę. Od 1942 r. część miasta Poznań – osiedle w południowo-wschodnim krańcu miasta, w pobliżu rzeczki Głuszynki, w dzielnicy Nowe Miasto.
[10] Mąż Weroniki – Stanisław Tritt, mieli 2 dzieci.
[11] Mąż Jadwigi – Michał Andrzejewski (1889-1951), mieli 4 dzieci.
[12] Florian ożenił się z Pelagią Łakomą (1910-1987), mieli 4 dzieci.
[13] Informacja rodziny (brak obecnie potwierdzenia w dostępnych dokumentach).
[14] Tradycją wielu zgromadzeń żeńskich jest to, że pierwszym imieniem zakonnym jest Maria (po Matce Bożej).
[15] Gräupnergasse – Aleja Szarycka (Szarytek) – nawiązuje do dawnej nazwy zgromadzenia – Szarych Sióstr św. Elżbiety (csse), nie mylić ze Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego á Paulo, obecnie potocznie nazywane „Szarytkami”.
Franciszek Reszelski (1894-1984)
Wspomnienie w 130. rocznicę urodzin i 40. rocznicę śmierci: budowniczego kościoła pw. św. Jana Bosko w Luboniu, powstańca wielkopolskiego, inżyniera budownictwa, podporucznika WP.
Franciszek Reszelski urodził się 21.12.1894 r. w Witaszycach, powiat Jarocin. Ojciec jego – Franciszek senior był przedsiębiorcą budowlanym (Bauunternehmer), matką Wiktoria z d. Roszak. Mieszkali w Witaszycach[1]. Rodzeństwo Franciszka to: starsza Agnieszka (ur. 1893 r.) po mężu Hildebrandt[2], i młodsze – Marianna (1896-1896)[3], Salomea (1897-1972) po mężu Urbaniak[4], Helena (1900-1941) po mężu Gawlik[5], Seweryn (1902[6]-1983) – powstaniec wielkopolski[7], Nicefor (1905[8]-1983) i Stefania (1907-1994) po mężu Kaczor[9].
Akt urodzenia Franciszka Reszelskiego z 1894 roku, podpisany m.in. przez zgłaszającego – ojca – Franciszka seniora arch. AP Kalisz – 689/2/73, skan 511
Franciszek Reszelski brał udział w I wojnie światowej, walcząc w armii niemieckiej. Był m.in. na froncie wschodnim, skąd, jak podaje na kartotece ZBoWiD, został zwolniony w grudniu 1918 r. i powrócił do domu w Jarocinie.
Z kartoteki czytamy – Z chwilą wybuchu Powstania Wielkopolskiego, w grupie ochotników z jarocińskiego brał udział w potyczkach na froncie południowo-zachodnim. Walczył m.in. o: Krotoszyn, Zduny, Jutrosin, Miejską Górkę, Sarnowa koło Rawicza. Jak podaje dalej – czynny w powstaniu do 15 marca1919 r. W styczniu 1921 r. został zdemobilizowany z 69. Pułku Piechoty w Gnieźnie[10]. Z tego faktu możemy wnioskować, że Franciszek Reszelski brał także udział w wojnie polsko-bolszewickiej, o której, z oczywistych powodów politycznych (w PRL), nie wspominał w dokumentacji ZBoWiD. Miał stopień sierżanta, nominowany później do stopnia podporucznika Wojska Polskiego[11].
Z zawodu był inżynierem budownictwa. W 1934 roku przygotował projekt nowego kościoła w Luboniu. Komitet Budowy Kościoła spośród projektantów: Szulca, Reszelskiego i Sawickiego wybrał do realizacji projekt architekta Stefana Sawickiego. Natomiast w 1935 roku spośród lokalnych przedsiębiorców budowlanych Franciszka Reszelskiego wybrano na kierownika budowy świątyni wraz z p. Duszakiem[12]. Po wojnie Franciszek Reszelski nadzorował odbudowę kościoła po jego spaleniu w 1945 roku przez Niemców, którzy mieli w świątyni magazyn materiałów do budowy autostrady. Głównie należało odtworzyć więźbę dachową i pokryć kościół dachówką. Prace postępowały sprawnie i po trzech miesiącach w listopadzie 1945 roku świątynia była pod dachem.[13]
Dom przy ul. ks. S. Streicha 13 w Luboniu o wyróżniającej się architekturze, w którym mieszkali państwo Reszelscy. Wg relacji świadków przed tym domem, za ks. Teodora Nogalę był stawiany jeden z ołtarzy na uroczystość – procesję Bożego Ciała fot. Roman Haremza
Ożenił się z Ireną z domu Siniecka, urodzoną 21.03.1900 r. w miejscowości Panigródz (dawniej miasto) w powiecie wągrowieckim, gmina Gołańcz, zmarłą 07.02.1971 r. w Luboniu. Mieli czwórkę dzieci: Adama Franciszka Włodzimierza (ur. 05.12.1924 r. w Poznaniu, Marię Józefę (ur. 14.03.1927 r. w Poznaniu), Aleksandra Edmunda (ur. 16.11.1930 r w Gnieźnie) i Michała Henryka Jana (ur. 15.09.1935 r. w Żabikowie). Do Lubonia – Żabikowa przybyli z Gniezna 15.12.1931 r.[14] Wcześniej mieszkali m.in. w Poznaniu. Najpierw w lipcu 1922 r. z Jarocina do Poznania przybył Franciszek, następnie od czerwca 1924 r. z Gniezna zameldowała się jego żona Irena. Mieszkali kolejno: na ul. Małeckiego 6, następnie na ul. Przemysłowej 12 (od 02.1926 r.), Ludwika Rzepeckiego 19 (od 10.1929 r.)[15], po czym w sierpniu 1930 r. wywędrowali do Gniezna[16], skąd po 16 miesiącach osiedli w Żabikowie na ul. Polnej 1 (dziś Poniatowskiego). Ostatecznie zamieszkali w domu przy dzisiejszej ul. ks. Stanisława Streicha 13 (narożnikowy dom z ul. Stefana Batorego). W karcie ZBoWiD ma wpisany adres ul. Waryńskiego 20 m. 3 (ks. Streicha) oraz adnotację: samotny; obecnie mieszka w Państwowym Domu Pomocy Społecznej nr 4 przy ul. Mogileńskiej 42 w Poznaniu. Zmarł mając prawie 90 lat – 17.03.1984 r., pochowany wraz z żoną na cmentarzu w Żabikowie.
Budowniczy kościoła pw. św. Jana Bosko w Luboniu inż. Franciszek Reszelski z synem Michałem (wiosna 1945 r.) przed spaloną świątynią – bez dachów (widok od strony południowej)
Grób Franciszka i Ireny Reszelskich w Żabikowie fot. www.lubon.pro-gis.pl
Należał do ZBoWiD-u, Koło Luboń 1.
Odznaczenia: Wielkopolski Krzyż Powstańczy, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (4/1975 r.).
– Na podstawie akt ZBoWiD-u, Koło Luboń 1; Robert Wrzesiński – Reszelski Franciszek – „Lubonianie w Powstaniu Wielkopolskim”, red. Piotr P. Ruszkowski i Janusz Karwat, Luboń 2009, str. 239; Robert Wrzesiński – Reszelski Franciszek – „Lubonianie w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919”, red. Piotr P. Ruszkowski i Janusz Karwat, Luboń 2018, str. 454; Stanisław Malepszak – „Luboń i okolice – dzieje osadnictwa i dziewięciu parafii”; informacji Krzysztofa Nożewnika z rodziny oraz innych materiałów wymienionych m.in. w przypisach.
oprac. Piotr Ruszkowski – Repozytorium Historyczne Miasta Luboń
[4] APK –USC Jarocin, sygnatury: 689/2/82, skan 352 (akt urodzenia) i 689/3/309, skan 141 (akt małżeństwa) – mąż Marcin (ur. 1894 r.).
[5] APK –USC Jarocin, sygnatury: 689/2/93, skan 204 (akt urodzenia) i 689/3/308, skan 22 (akt małżeństwa) – mąż Paweł (ur. 1897 r.). Mieszkali w Niemczech.
[6] APK –USC Jarocin, sygnatury: 689/3/318, skan 13 (akt ślubu). Żona Anna z d. Góral.
[8] APK –USC Jarocin, sygnatury: 689/2/110, skan 103 (akt urodzenia). Żona Litwina z d. Kowalska
[9] APK –USC Jarocin, sygnatury: 689/2/116, skan 317 (akt urodzenia) i 689/3/321, skan 89 (akt małżeństwa) – mąż Władysław (ur. 1904 r.). Mieszkali w Tarnowskich Górach.
[10] Informacja z http://powstancy-wielkopolscy.pl/search [dostęp: 15.03.2024 r.]. 69. pułk piechoty (69 pp) – sformowany w 1919 r. jako 11. pułk Strzelców Wielkopolskich. Po zjednoczeniu Armii Wielkopolskiej z Wojskiem Polskim, 05.02.1920 r. przemianowany na 69. pułk piechoty. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej.
[12] Zapewne chodzi o przedsiębiorcę budowlanego Mikołaja Duszaka (ur. 1887 r. w Dusznikach pow. Szamotuły) z ul. Wjazdowej 13 w Żabikowie. [APP – Księga Meldunkowa Żabikowa, sygnatura: 53/4423/0/5/208, str. 161].
[13] Stanisław Malepszak – „Luboń i okolice – dzieje osadnictwa i dziewięciu parafii” str. 103-105 i 180-181.
[14] APP – Księga Meldunkowa Żabikowa, sygnatura: 53/4423/0/5/210, str. 19.
[15] Dawna ulica w dzielnicy Łazarz południe, od ul. Niegolewskich do ul. Chociszewskiego (dziś nieistnieje?)
[16] Kartoteka meldunkowa Poznania [https://e-kartoteka.net/pl/ str. 857-858; dostęp 13.03.2024 r.].
Ks. Juliusz Promiński (1837-1893)
W 130. rocznicę śmierci
Ks. Juliusz Wincenty Promiński (1837-1893) ceniony wychowawca wcześniejszych pokoleń lubonian
Proboszcz parafii św. Floriana w Wirach od 1870 r. [1]do śmierci w 1893 r.
Urodzony 23 stycznia 1837 r. w Bydgoszczy, matka Julianna Promińska. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1862 r., najprawdopodobniej z rąk ówczesnego arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego, prymasa Polski – Leona Przyłuskiego[2].
Według kroniki szkoły w Wirach spisanej w latach 1873-1913, przetłumaczonej ze staroniemieckiego (pruskiego) na język polski przez Stanisława Nowaka, dowiadujemy się, że Szkoła w Wirach została założona 26 maja 1826 r. Z początku była tu szkoła prywatna w domu jednego z tutejszych gospodarzy, w której uczył organista Antoni Łyczyński. W ówczesnych szkołach funkcjonował tak zwany Dozór Szkolny, do którego wchodzili: proboszcz jako przewodniczący oraz kilku gospodarzy wybranych przez mieszkańców w tajnym głosowaniu. Dozór ten miał duże uprawnienia doradcze, ale decyzje ostatecznie podejmował wydział oświaty znajdujący się w rękach urzędników narodowości niemieckiej[3].
Szachulcowy kościół z drewnianą wieżą zbudowany w 1748 r. – poprzednik obecnego, murowanego, w którym wikariuszem i przedostatnim proboszczem był ks. Promiński. Zdjęcie ok. 1900 r. fot. A.&F. Teuschner; ze zbiorów Piotra Ruszkowskiego
W 1867 r. plebanem wirowskim był ks. kanonik Jan Jabczyński, a komendariuszem[4] ks. Promiński. Do parafii należały wsie: Wiry, Wirki, Żabikowo, Świerczewo, Dębieć, Luboń, Lasek, Łęczyca, Puszczykowo, Puszczykówko. Z powodu podeszłego wieku ks. kanonika Jana Jabczyńskiego, który w 1865 r. złożył rezygnację z wizytowania szkół, na jego miejsce wyznaczono administratora i wikarego parafii w Wirach – ks. Juliusza Promińskiego – późniejszego proboszcza. Ks. Promiński, oprócz posługi duszpasterskiej dla rozległej społeczności, uczył też w tutejszej szkole religii. Gdy w 1871 r., wprowadzono do szkół jako obowiązkowy język niemiecki, zapewne protestował, co nie podobało się władzom zaborcy. W tym czasie dyrektor Wyższej Szkoły Rolniczej im. Haliny w Żabikowie – August Lubomęcki[5], na początku semestru zimowego, 1 października1872 r., zwrócił się do ks. Promińskiego z prośbą, aby w każdą drugą niedzielę miesiąca przyjeżdżał do Żabikowa i w audytorium[6] szkolnym odprawiał mszę św. Zważywszy na możliwość uczestnictwa w tym nabożeństwie także ludności z Żabikowa, Lubonia i Dębca, była to ciekawa inicjatywa. Ponieważ sala w Żabikowie nie spełniała wymogów poświęconej kaplicy, ks. arcybiskup Mieczysław Ledóchowski[7] nie mógł udzielić zgody.[8]
Płyta nagrobna ks. Juliusza Wincentego Promińskiego o wymiarach160 x 84 cm, wmontowana w ścianę wewnętrzną kaplicy cmentarza parafialnego w Wirach, przy ul. Poznańskiej. Prawdopodobnie został pochowany w miejscu, gdzie znajduje się obecna kaplica cmentarna. Lokalna wieść niesie również, że krzyż wieńczący kaplicę pochodzi z grobowca proboszcza Promińskiego fot. Piotr P. Ruszkowski
Od 22 lutego 1873 r., po śmierci na tyfus nauczyciela Piotra Jasińskiego, za zgodą Rządu Królewskiego ks. Promiński jako lokalny inspektor szkolny, krótko, bo do 5 lipca 1873 r. kierował wirowską szkołą jako zastępca. W 1878 r., na własny wniosek już jako proboszcz, ks. Promiński został zwolniony z funkcji inspektora szkolnego. Później brał jeszcze udział m.in. w publicznych egzaminach szkolnych w Wirach (w oddziałach I i II), które odbywały się 8 kwietnia 1892 r.
Ks. Promiński był proboszczem jeszcze w poprzednim kościele wirowskim o konstrukcji szkieletowej, drewnianej z wypełnieniem gliniano-słomianym lub gliniano-trzcinowym (szachulec) zbudowanym w 1748 r. nakładem Augustyna, wojewody kaliskiego oraz Anny z Radomickich Działyńskich. Świątynia została poświęcona – konsekrowana dopiero 05.05.1782 r. przez Ksawerego z Wierzbna Rydzyńskiego[9] biskupa poznańskiego. Kościół posiadał drewnianą, ozdobną wieżę, bez dzwonów, które zostały zdjęte w 1835 r. i przeniesione do wolnostojącej drewnianej dzwonnicy.[10] Podczas budowy plebanii, opłotowania i bramy od strony ulicy dokonano opisu i pomiarów kościoła.[11]Wymiary kościoła za czasów ks. Promińskiego: długość wewnętrzna 8,94 m, szerokość wewnętrzna 8,83 m, prezbiterium podzielone jest kratkami na dwie części, przez co jedna połączona nawą wynosi 3,13 m długości, w drugiej części o długości 2,82 m znajduje się wielki ołtarz, szerokość zaś całego prezbiterium wynosi 6,43 m. Za ołtarzem znajduje się zakrystia, która tworzy tylne zaokrąglenie prezbiterium i jej długość wynosi 2,35 m. Długość całego prezbiterium z zakrystią to 8,31 m, a długość całego kościoła z kruchtą i prezbiterium – 21,96 m. Obok wielkiego ołtarza, po stronie epistoły, jest w posadzce przy ścianie cegłą domurowana piwnica z zakryciem drewnianym. Kaplic i sklepów (krypt) do chowania zmarłych nie ma, tylko drewniana tabliczka: „urodzony Jan z Bukowca Dąbrowski, zm. 1.7.1784”.[12] Na obecnej murowanej świątyni na zewnątrz kaplicy św. krzyża wmurowany jest żeliwny odlew niewielkiej tabliczki (20×34 cm): „śp. Albertyna Kühn ur. 1837. um. d. 5. Października 1869.”. Ta 32-letnia kobieta, chowana była prawdopodobnie w otoczeniu poprzedniego kościoła, możliwe, że na miejscu obecnej kaplicy.
Wnętrze kaplicy cmentarza wirowskiego w której po prawej stronie wmurowana płyta nagrobna zasłużonego i cenionego proboszcza fot. Piotr P. Ruszkowski
W 1887 r. ks. Promiński pisze o świątyni, która ma już 139 lat, tak: „Kościół jest zrujnowany i od wielu lat wieża grozi zawaleniem.” Mimo złego stanu nie wykonano zaplanowanych na 1892 r. prac naprawczych, jak np. podmurowanie szachulca. Działania te mogły powstrzymać proces dalszego pochylania się ścian bocznych[13].
Jeszcze w styczniu 1890 r. ks. Promiński przyjmuje nowego organistę – Piotra Klatta, a w lutym prosi arcybiskupa Juliusza Dindera[14] o zwolnienie z probostwa z powodu wielu chorób. Nie otrzymuje jednak zgody, a w uzasadnieniu abp podaje, że w archidiecezji brak dostatecznej liczby polskich księży.
Ks. Juliusz Wincenty Promiński zmarł w wieku 56 lat – 7 marca1893 r., po 23 latach proboszczowania, jak podaje zapis kroniki szkolnej – po ciężkich cierpieniach ceniony dla swej humanitarnej postawy. Dalej z zapisków kroniki dowiadujemy się, że był prawdziwym przyjacielem nauczycieli i ojcem ubogich. Przez 13 lat (1865-1878) piastował funkcję lokalnego inspektora szkolnego w Wirach. Bardzo duża liczba tych, którzy szli za jego nauką, dała świadectwo, jak słusznie był żałowany. Na czele żałobnego konduktu szły dzieci z Wir[15], do których dołączyły też dzieci z Żabikowa[16]. Troje niosło wieniec wielki, ufundowany przez tutejszych nauczycieli i dzieci, jako ostatni znak sympatii. Został pochowany prawdopodobnie na cmentarzu w Wirach utworzonym w 1845 r.[17], epitafium jest wmurowane na wewnętrznej ścianie kaplicy cmentarza parafialnego w Wirach.
Rok później, dowiadujemy się jeszcze z kroniki, że 9 marca 1894 r. w wirowskiej szkole odbyło się uroczyste Requiem dla zgasłego przed rokiem, prawego charakteru, wysoko cenionego i dla tutejszej szkoły w wysokim stopniu zasłużonego ks. proboszcza Juliusza Wincentego Promińskiego.
Nekrolog ks. Juliusza Wincentego Promińskiego, jaki ukazał się w „Kurierze Poznańskim” nr 56/1893 r., zamieszczony przez rodzeństwo księdza [http://www
Na płycie nagrobnej znajduje się inskrypcja: „Prosi o westchnienie”. Westchnienie, czyli pamięć, modlitwa i refleksja. Pamięcią niech będzie ten artykuł, w którym staraliśmy się zebrać rozproszone szczątkowe informacje. Refleksja – skoro tak dobrze ówczesna społeczność parafii Wirowskiej (nasi przodkowie) ceniła swego duszpasterza w tych niełatwych czasach zaboru pruskiego, to i my bierzmy przykład z takich postaw – okażmy modlitewne westchnienie wychowawcy poprzednich pokoleń!
Źródła: „Kronika Szkoły w Wirach (1873-1913) w tłumaczeniu Stanisława Nowaka; Stanisław Malepszak, Piotr P. Ruszkowski „200 lat oświaty w Luboniu”, Luboń 2008; Stanisław Malepszak „Luboń i okolice – dzieje osadnictwa i dziewięciu parafii”, Luboń 2005; Elenchusy (spis, lista, katalog): 1869, 1870, 1872, P-1888; Życiorys – AAP sygn. KA II 449/2 Wiry z 1867 r.; Michał Gryczyński „Nasze Wiry”, Poznań 2000.
Piotr Ruszkowski – Repozytorium Historyczne Miasta Luboń
Wiktor Cegiołka – Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Komornickiej
[1] Na stronie internetowej parafii podano daty proboszczowania: ks. Jan Jabczyński 1833-1870, ks. Juliusz Promiński 1870-1893 [https://florianwiry.pl dostęp 27.02.2023 r.]
[2] Leon Michał Przyłuski (1789-1865) – polski duchowny rzymskokatolicki, arcybiskup metropolita gnieźnieński i poznański, prymas Polski (1845-1865).
[3] S. Malepszak P.P. Ruszkowski „200 lat oświaty w Luboniu”, s. 49.
[4] Komendariusz – w przypadku braku plebana (proboszcza) obsadzanie na beneficjum (dobrodziejstwo – np. parafia z kościołem, gruntami itd.) – inaczej: zarządca.
[5] 1 października 1872 r. ze stanowiska dyrektora Szkoły Rolniczej im. Haliny w Żabikowie odszedł Juliusz Au, a jego miejsce zajął August Lubomęcki, który pełnił swoje obowiązki do 11 grudnia 1872 r.
[6] Audytorium – sala, w której odbywają się wykłady lub odczyty.
[7] Mieczysław Jan Halka-Ledóchowski h. Szaława (1822-1902) – polski biskup rzymskokatolicki, arcybiskup metropolita gnieźnieński i poznański, prymas Polski (1866-1886), kardynał od 1875 r.
[9] Franciszek Ksawery Rydzyński h. Wierzbna (1734-1814) – biskup chełmiński, senator Księstwa Warszawskiego, kustosz gnieźnieński, sufragan poznański.
[14] Julius Dinder (1830-1890) – niemiecki duchowny rzymskokatolicki, arcybiskup metropolita gnieźnieński i poznański oraz prymas Polski w latach 1886-1890.
[15] Dzieci z ówczesnej szkoły w Wirach to także dzieci z Lasku i Łęczycy.
[16] Chodzi zapewne o szkołę w Żabikowie (obecnie SP2 w Luboniu), do której uczęszczały także dzieci z ówczesnych wsi Luboń oraz Świerczewa.